érôme D’Ambrosio zapewnił sobie posadę w Marussia Virgin Racing – ale poza talentem Belg musiał wnieść do ekipy posag w wysokości 5 mln euro.
Co prawda szef Marussia Virgin, John Booth zapewniał, że D’Ambrosio został wybrany, ponieważ sobie na to zasłużył, jednak wcześniej informowano, że miejsce u boku Timo Glocka kosztuje 5 mln euro. Zresztą pod koniec października opiekująca się karierą Belga grupa Gravity powiadomiła, że zebrała już 95 procent wymaganej kwoty.
– Oczywiście, liczy się talent, ale także aspekty komercyjne – potwierdził D’Ambrosio w RTL Belgium. – Pracują ze mną ludzie i partnerzy z Belgii, jak również Gravity z Erikiem Boullierem, które zawsze mnie wspierało. Poradziliśmy sobie ze złożeniem pakietu, który był niezbędny, aby podpisać kontrakt.
Jérôme liczy na to, że debiut z Marussia Virgin będzie początkiem jego długiej kariery w F1. – Podskakiwałem jak kangur – zażartował D’Ambrosio, zapytany o reakcję, gdy dowiedział się, że zdobył posadę kierowcy wyścigowego. – To wyjątkowe, nadzwyczajne, ale nie jest to cel sam w sobie. Teraz dążeniem musi być pozostanie w F1 tak długo, jak to tylko możliwe. Od dziecka marzyłem o Formule 1, a od 16 roku życia znalezienie się w niej stanowiło mój cel.
Belg cieszy się, że jego partnerem będzie doświadczony Timo Glock. – Najważniejsze jest to, by skupić się na sobie i nauczyć się czegoś za każdym razem, gdy jestem na torze – podkreślił. – Jestem szczęśliwy, że moim kolegą będzie Timo Glock, który ma już na koncie podia. To będzie dla mnie cenne doświadczenie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz