Sir Jackie Stewart:
"Mam takie przekonanie, że główna przyczyna braku wyprzedzań w dzisiejszych Grand Prix wiąże się ze współczesnymi torami, z których większość jest dziełem projektowym tego samego człowieka, niemieckiego architekta, Hermanna Tilke.
Tak, strefy hamowania są dziś znacznie krótsze za sprawą wyższej efektywności hamulców oraz docisku aerodynamicznego. To sprawia, że mamy mniejsze obszary, na których można wyprzedzać [w moich czasach wynosiły jakieś 200 metrów, teraz mają coś około 50 metrów]. Nowe obiekty muszą jednak wziąć winę także na swoje barki. Powiem krótko: w większości są kopiami samych siebie i nie wprowadzają kar za pomyłki [kierowców].
Weźmy za przykład ostatni wyścig 2010. Mieliśmy czterech kierowców z szansami na sięgnięcie po tytuł w Abu Zabi, ale to Fernando Alonso z Ferrari był zdecydowanym faworytem. Wystarczyło mu, by przyjechać na czwartym miejscu, aby zapewnić sobie trzeci tytuł mistrza świata. Tak się nie stało, bo nie mógł znaleźć sposobu na wyprzedzanie Witalija Pietrowa, debiutanta z niewielkim albo nawet żadnym doświadczeniem w byciu pod taką presją.
Alonso czterokrotnie i w różnym czasie pojechał za szeroko na Yas Marina, starając się wyprzedzić bolid Renault. A niesamowite jest to, że samochód, który prowadził Mark Webber, nie był w stanie tego wykorzystać, nie mogąc samemu wyprzedzić. Pobocze było tak dobrze dopieszczone, że Alonso mógł utrzymać swoją pozycję mimo popełnienia naprawdę sporych błędów. Tak po prostu nie może być.
W porównaniu z czasami mojego ścigania, tory wyścigowe bardzo się zmieniły i dzięki Bogu, że tak się stało. Wówczas bywało, że kierowca z pięcioletnim doświadczeniem przy dwóch, trzech okazjach mógł stracić życie. Życie traciło od czterech do sześciu kierowców rocznie. Było to coś całkowicie niemożliwego do zaakceptowania i ze wszystkich sił starałem się walczyć o podniesienie poziomu bezpieczeństwa w tym sporcie, co na szczęście udało się zrobić. Już prawie 17 lat minęło od śmierci kierowcy w bolidzie F1. Nie widzę żadnego innego obszaru ludzkiej działalności, sportu czy biznesu, w którym osiągnięto by taki stopień w zarządzaniu ryzykiem.
Teraz jednak poszliśmy za daleko, obierając inną drogę.Tory nie mogą ograniczać wolności w takim sensie, że za błędy się nie płaci, co zresztą łatwo dostrzegają widzowie na trybunach i przed odbiornikami. Bezpieczeństwo to jedna sprawa, ale nadużywanie nietykalności na torze to inna kwestia. [...]
W tym roku wprowadza się regulowane przez kierowców skrzydła, pozwala się na powrót KERS i mają one zachęcać do podejmowania manewrów wyprzedzania. Proponuję inne rozwiązanie.
Co jeśli Tilke najzwyczajniej w świecie zmodyfikowałby zakręty torów w taki sposób, że kierowca, który wyjeżdża za szeroko, traci. Co jeśli nawierzchnia obszarów pobocza zostałaby zmieniona, aby redukować trakcję, a bolid jadący za szeroko 'traci grunt' do tego, z którym się ściga albo też pozwala jadącemu za nim na wyprzedzanie? To naprawdę proste i znacznie tańsze niż rozwijanie KERS."

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz