Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 30 grudnia 2010

Nawet dwa lata

Dyrektor techniczny Team Lotus, Mike Gascoyne powiedział, że jego ekipa będzie musiała zaczekać nawet dwa lata na własny tunel aerodynamiczny.

Plany budowy tunelu w Hingham ujawnił szef ekipy Tony Fernandes. Inżynierowie Teamu Lotusa muszą się jednak uzbroić w cierpliwość, ponieważ prace zajmą sporo czasu. – Przygotowanie tunelu zajmie od osiemnastu miesięcy do dwóch lat. Jesteśmy na etapie planowania – powiedział Gascoyne. – Nawet ugruntowana ekipa (Benetton/Renault), która zdobywała tytuły, potrzebowała pięciu lat, aby stać się zwycięskim zespołem. Rozwijamy się w każdej kwestii. Mieliśmy dobry początek, ale był to dopiero pierwszy krok.
Brytyjczyk zaprzeczył jednocześnie, jakoby budowa tunelu aerodynamicznego w Wielkiej Brytanii oznaczała, że plany stworzenia kwatery głównej zespołu w Malezji zostały zarzucone. – Nadal chcemy zbudować coś w Kuala Lumpur, prawdopodobnie w Sepang – zapewnił Gascoyne.

Zaliczony test Ferrari

Jak donoszą włoskie media, Ferrari pomyślnie przeszło pierwszy test zderzeniowy monokoku samochodu na sezon 2011.

Informacja taka w kontekście nabardziej utytułowanego zespołu Formuły 1 nie jest oczywiście niczym zaskakującym. Interesujące są natomiast plotki o zastosowaniu przez włoską ekipę fundamentalnych zmian w stosunku do tegorocznego modelu F10. Mówi się o sporych różnicach konstrukcyjnych samego monokoku oraz wykorzystanych do jego budowy materiałów.
Chociaż po próbie w Bollate pod Mediolanem szef testów zderzeniowych Davide Terletti miał znaleźć pęknięcie na powierzchni konstrukcji skorupowej, było ono na tyle niewielkie, że nie wpłynęło na ostateczny wynik testu. Wkrótce sprawdzone mają zostać kolejne części auta.

środa, 29 grudnia 2010

Rosberg z rezerwą

Nico Rosberg wypowiada się z rezerwą o szansach ekipy Mercedesa w przyszłorocznej batalii.

W sezonie 2010 ekipa dowodzona przez Rossa Brawna wypadła poniżej oczekiwań. Red Bull, McLaren i Ferrari okazały się znacznie mocniejsze, więc Mercedes musiał się zadowolić czwartą pozycją w klasyfikacji konstruktorów. Niemcy bardzo wcześnie przerzucili siły i środki na rozwój następcy modelu W01, ale to oczywiście nie gwarantuje, że Srebrne Strzały będą w 2011 roku wygrywać.
– Strata, którą próbujemy zniwelować, jest całkiem duża – podkreślił Rosberg, zapytany przez agencję SID o szanse Mercedesa na powrót do ścisłej czołówki. – Zajmie nam to trochę czasu. Trudno powiedzieć ile dokładnie. Prawdopodobnie na początku kolejnego sezonu będziemy bliżej naszych rywali. Musimy jednak poczekać, aby przekonać się, jak będzie to wyglądało. Ciężko snuć domysły. Na pewno będziemy jednak lepsi, niż w tym roku.
Rosberg okazał się w 2010 roku zdecydowanie lepszy od swojego zespołowego kolegi – Michaela Schumachera. Sęk w tym, że Nico liczył na zwycięstwa, których nie udało się wywalczyć. – Z jednej strony jestem oczywiście zadowolony, że zdołałem pokonać Michaela. To było bardzo ważne, ponieważ najpierw zawsze porównujesz się z kierowcą, który prowadzi drugi samochód – zaznaczył syn mistrza świata z 1982 roku. – Z drugiej strony liczyłem jednak na lepsze rezultaty. Ale one nadejdą. Liczę, że stanie się to w najbliższej przyszłości.

Najlepsza stawka w dziejach

Zdaniem Sir Jackiego Stewarta obecna stawka jest najlepsza w dziejach F1. Szkot porównał Sebastiana Vettela do legend w rodzaju Jima Clarka, Jacka Brabrama i Grahama Hilla, a Roberta Kubicę uznał za potencjalnego mistrza świata.

– Myślę, że to najlepsza stawka w dziejach Formuły 1 – powiedział Szkot Autosportowi. – Red Bull miał w tym sezonie dobry samochód, ale do ostatniego wyścigu o tytuł walczyło czterech kierowców, a wcześniej liczyło się ich nawet pięciu. W czołówce były Red Bull, Ferrari, McLaren oraz Renault, więc trudno prosić o więcej.
– Nie sądzę, aby Sebastian Vettel różnił się od Jima Clarka, Grahama Hilla, Jacka Brabhama lub któregokolwiek z kierowców, którzy zdobywali tytuły więcej niż raz – zaznaczył Stewart. – Zawodnicy są tacy sami – charakteryzuje ich to samo pragnienie, skupienie, poświęcenie oraz naturalny talent, rozwinięty do najwyższego poziomu. Różnicę stanowi to, że mamy ich teraz bardzo wielu, a ponieważ osiągi aut się wyrównały, mamy ciekawsze wyścigi. Sezon 2010 był równie dobry, jak te w końcówce lat 70., czy na początku 80. Sądzę, że 2011 rok może być równie wspaniały, bo mamy tych samych ludzi, z jeszcze większym doświadczeniem.
Stewart uważa, że aktualny mistrz świata będzie jeszcze lepszy, ale jego najwięksi rywale z pewnością utrudnią mu życie. – Vettel ma dopiero 23 lata. Na gali Autosportu powiedziałem mu, że ja w takim wieku dopiero zaczynałem się ścigać, a on już jest mistrzem – dodał były trzykrotny mistrz świata.
– Mark Webber ma 34 lata. Wiem, że gdy ja miałem 34 lata byłem lepszym człowiekiem, niż jako 23-latek, więc uważam, że Sebastian dopiero pokaże na co go stać. Ale Webber nadal będzie się liczył. Robert Kubica pewnego dnia może zostać mistrzem świata. Jenson jest z kolei najłagodniej i najczyściej jeżdżącym kierowcą, a Lewis prawdopodobnie najbardziej walecznym. Najbardziej kompletnym zawodnikiem nadal jest natomiast Alonso. Mamy więc grupę niezwykle utalentowanych ludzi – podkreślił Szkot.

HRT ze starym autem

Jak donosi El Mundo Deportivo, HRT rozpocznie przedsezonowe testy z modelem F110.

Nowy samochód, który powstaje pod okiem dyrektora technicznego zespołu Geoffa Willisa, ma być już w tym czasie gotowy. Zespół zamierza jednak wykorzystać na torze Ricardo Tormo pod Walencją stare auto, aby sprawdzić grupę kierowców kandydujących do posady w HRT.

To samo DNA

Projektant Red Bull Racing, Adrian Newey przyznał, że RB7 będzie ewolucją ostatnich dwóch samochodów „Czerwonego Byka”.

– RB7 stanowi ewolucję obecnej serii – powiedział Newey w rozmowie z serwisem laola1.at. – DNA samochodu pozostaje takie samo. RB6 był oparty na swoim poprzedniku i zostanie przekształcony w kolejny model.
W sezonie 2010 rywale zarzucali Red Bullowi, że posiada nieregulaminowe auto. Czy Newey nie obawia się, że w przyszłym roku będzie podobnie? – Mam nadzieję, że tak się stanie, bo to by oznaczało, że znowu wykonaliśmy lepszą robotę. Jeżeli jesteś na czele w F1, każdy zawsze i tak podejrzewa, że oszukujesz – powiedział Brytyjczyk z uśmiechem na twarzy.

Piętnaście dni

Przedsezonowe testy Formuły 1 rozpoczynają się 1 lutego. Zespoły i kierowcy będą mieli piętnaście dni, aby przygotować się do inaugurującego sezon Grand Prix Bahrajnu, które zaplanowano na 13 marca.

Pierwsza sesja testowa odbędzie się pomiędzy 1 a 3 lutego na Circuit Ricardo Tormo w Cheste pod Walencją. Następnie (10-13 lutego) zawodnicy i ekipy przeniosą się na Circuito Permenente de Jerez. Kolejną sesję zaplanowano od 18 do 21 lutego na Circuit de Catalunya pod Barceloną. Ostatnia tura przedsezonowych testów odbędzie się na Bahrain International Circuit w dniach 3-6 marca. Siedem dni po ich zakończeniu poznamy zwycięzcę pierwszego wyścigu sezonu 2011.

Sutil i…

Force India jest jedynym liczącym się zespołem Formuły 1, który posiada jeszcze wolne miejsca na sezon 2011.

Wydaje się, że w ekipie z Silverstone pozostanie Adrian Sutil, który zapewnia, że uzgodnił już warunki nowego kontraktu. Tego samego nie można powiedzieć o Tonio Liuzzim. Włoch co prawda posiada ważny kontrakt, ale jego przyszłość stoi pod znakiem zapytania, gdyż o miejsce w ekipie Vijaya Mallyai ubiega się jeszcze kilku zawodników, w tym Paul di Resta, Nico Hülkenberg oraz Nick Heidfeld. Szef FOM, Bernie Ecclestone chciałby z kolei, aby z okazji inauguracyjnego wyścigu o Grand Prix Indii w Force India pojawił się z Hindus – Karun Chandhok lub Narain Karthikeyan.
Wątpliwości co do tego, jak powinien wyglądać wybór zespołu nie ma Niki Lauda. – Biorąc pod uwagę kryteria sportowe, w 2011 roku dla Force India powinni jeździć Sutil i Hülkenberg – stwierdził były trzykrotny mistrz świata w dzienniku Blick.

Sześć na dziesięć

Lewis Hamilton przyznał w rozmowie z BBC, że sezon 2010 nie był najlepszym w jego karierze. Gdyby Anglik miał sobie wystawić notę, to w dziesięciopunktowej skali byłaby to jedynie szóstka.

Hamilton do końca liczył się co prawda w walce o tytuł, ale ostatecznie ukończył rywalizację na czwartej pozycji za Sebastianem Vettelem, Fernando Alonso oraz Markiem Webberem. Jak sam przyznał, po części stało się tak ze względu na „pewne problemy osobiste”. – Finisz na czwartej pozycji w generalce nie jest czymś, z czego jestem szczególnie dumny – przyznał mistrz świata z 2008 roku.
W ostatnim sezonie Hamilton nie uniknął kilku znaczących błędów, takich jak chociażby kolizja z Felipe Massą we Włoszech. – Było kilka wyścigów, w których straciłem punkty. Mogłyby one umocnić moją pozycję w walce o tytuł pod koniec sezonu – zauważył kierowca McLarena.

HRT zyska potężnego sponsora?

Jose Ramon Carabante zapowiada, że zespół Hispanii przedstawi wkrótce dużego sponsora. Podobno jest to spółka znajdująca się wśród pięciu najważniejszych hiszpańskich firm.

– Wkrótce przedstawimy dużego sponsora. Negocjacje są mocno zaawansowane. Jest to jedna z pięciu najważniejszych firm w Hiszpanii – zapewnił Carabante na antenie Radio Marca. Jakie cele stawia sobie Hispania przed sezonem 2011? – Chcemy być lepsi niż w tym roku. Nasz zespół stanowi długoterminowy projekt i w ciągu dwóch-trzech lat zamierzamy stać się zespołem o ugruntowanej pozycji. Od początku mamy taki plan – podkreślił właściciel HRT.
Jeśli chodzi o przyszłoroczny samochód, to Carabante powiedział, że prace nad następcą modelu F110 trwają w Wielkiej Brytanii oraz w Niemczech. Zdradził również, że zespół rozmawia z pięcioma-sześcioma kandydatami na kierowców.

Alonso nie boi się Vettela

Fernando Alonso twierdzi, że nie boi się perspektywy rywalizacji z Sebastianem Vettelem, gdyby w przyszłości przyszło mu startować wspólnie z Niemcem w ekipie Ferrari.

– Nie obawiam się Vettela – powiedział Alonso hiszpańskim dziennikarzom podczas wizyty w Oviedo. – Gdyby pewnego dnia pojawił się w Ferrari, nie stanowiłoby to dla mnie problemu. Nie boję się rywalizacji z moim partnerem zespołowym, bo nigdy nie miałem z tym problemu. Żaden z moich kolegów nie wygrał ze mną choćby o punkt, dlaczego więc miałbym się bać? – pytał retorycznie as stajni z Maranello.
Hiszpan oczekuje, że w sezonie 2011 będzie dysponował maszyną zdolną do walki o najwyższe cele. – Nie mam najmniejszych wątpliwości, że w przyszłym roku będę dysponował szybkim samochodem – oznajmił Alonso. – Ferrari musi celować w tytuł ze względu na prestiż, jakim zawsze się cieszyło.

Trudno cokolwiek przewidywać

Adrian Newey, twórca zwycięskiego RB6, nie zamierza bawić się w przewidywanie tego, czy w przyszłym roku Red Bull nadal będzie dominującą siłą w Formule 1.

Sezon 2010 upłynął pod znakiem dominacji „Czerwonych Byków”, które z Sebastianem Vettelem i Markiem Webberem w składzie sięgnęły po podwójne mistrzostwo świata. W znacznej mierze stało się tak za sprawą fenomenalnego modelu RB6, który górował nad pojazdami konkurencji pod względem własności aerodynamicznych. Czy w 2011 roku Red Bull ponownie będzie w tak znakomitej formie?
– Myślę, że to jest niemożliwe do przewidzenia – odparł Newey Autosportowi, zapytany, czy RB7 będzie lepszy od swojego poprzednika. – Prawda jest taka – i jest to wielki atut sportów motorowych – że sprawy szybko mogą przybrać całkiem inny obrót. Jeżeli nasi rywale spiszą się zimą lepiej od nas, wtedy sytuacja się zmieni.
W ostatnich dwóch latach Red Bull budował co prawda bardzo szybkie auta, ale to nie musi wcale oznaczać, że tak samo będzie w przyszłości. – Nie sądzę, aby to przesądzało sprawę – podkreślił Newey. – Liczy się jednak to, iż zaczynamy rozumieć proces projektowania dobrego samochodu. Jeżeli jesteśmy w stanie to zrobić i pozostaniemy kreatywni, to przygotujemy szybkie auto. Sęk jednak w tym, że stabilne przepisy sprawiają, iż projektowanie staje się coraz bardziej odtwórcze.

Filippi chce być testerem

Luca Filippi chciałby w 2011 roku znaleźć się w Formule 1 – nawet jako tester.

– Poważnie pracuję nad znalezieniem miejsca w Formule 1 i nie ma znaczenia, czy byłaby to posada testera – powiedział Filippi, wicemistrz GP2 Asia z 2009 roku. – Testowałem już dla Hondy w sezonie 2008 i myślę, że biorąc pod uwagę to, co pokazałem w trakcie mojej kariery, dzisiaj powinienem być związany z zespołem F1.
– Po tym jak w zeszłym roku ukończyłem GP2 Asia na drugiej pozycji, wydawało się, że jestem bliski zapewnienia sobie posady w F1, więc nie sądzę, żeby rozdział ten był już zamknięty – podkreślił Filippi. – W każdym razie muszę być także realistą i prawdę mówiąc nie dostrzegam teraz szczególnej okazji. Jeśli nie znajdę się w Formule 1, to będę się ścigać w Auto GP.

poniedziałek, 27 grudnia 2010

Pięć dni na pustyni

Pirelli zakończyło rok 2010 pięciodniową sesją testową na torze w Bahrajnie, podczas której sprawdzano przyszłoroczne ogumienie.

Pedro de la Rosa i Romain Grosjean przejechali w Bahrajnie trzy tysiące kilometrów, testując opony za pomocą Toyoty TF109. W sumie Pirelli nakręciło już dziesięć tysięcy kilometrów testowych, nie licząc dwudniowej oficjalnej sesji w Abu Zabi. W trakcie zajęć na BIC, które przerywała burza piaskowa, koncentrowano się zarówno na dopracowywaniu mieszanek, jak i konstrukcji opon.
– Sprawdzaliśmy całą paletę slicków i osiągnięcie tego punktu po zaledwie pięciu miesiącach od czasu, gdy po raz pierwszy testowaliśmy nasze opony w Mugello, jest świadectwem niesamowitego zaangażowania i umiejętności każdego z członków naszego zespołu – podsumował Paul Hembery, szef sportowy Pirelli.
– Jeździliśmy z dwoma kierowcami, aby porównać ich odczucia, a fakt, że pod koniec testów obaj mówili same pozytywy tylko potwierdza postępy, który poczyniliśmy. Jest jeszcze coś do zrobienia, ale możemy wchodzić w sezon 2011 z pewnością siebie – dodał.

piątek, 24 grudnia 2010

Wesołych Świąt!

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia, pragniemy złożyć naszym Czytelnikom najserdeczniejsze życzenia spokoju, szczęścia i pogody ducha. Życzymy Wam również wielu magicznych chwil podczas najbardziej rodzinnych ze wszystkich świąt.
Wesołych Świąt!

czwartek, 23 grudnia 2010

Chapmanowie popierają Grupę Lotusa

Do dyskusji o tym, kto powinien używać w Formule 1 nazwy Lotus włączyła się rodzina słynnego Colina Chapmana, twórcy legendarnej brytyjskiej marki.

W wydanym dzisiaj oświadczeniu szef Classic Team Lotus, Clive Chapman – syn Colina – powiedział, że w pełni popiera aspiracje Grupy Lotusa, która została tytularnym sponsorem i współwłaścicielem stajni z Enstone. Co prawda wcześniej Clive dał swoje błogosławieństwo Lotus Racing, ale stwierdził, że od tamtej pory sytuacja uległa zmianie.
„Rodzina Chapmanów jest pod wrażeniem ekscytujących projektów Grupy Lotusa i bardzo wdzięczny Protonowi za poczynione inwestycje, aby zapewnić pewną przyszłość pracownikom fabryki w Hethel” – czytamy w komunikacie. „W 2010 roku rodzina Chapmanów i Classic Team Lotus wspierały Grupę Lotusa na wiele sposobów. Po konsultacjach z Protonem, dotyczyło to także używania nazwy Lotus w Formule 1, co odbywało się na podstawie licencji udzielonej przez Grupę Lotusa.”
„Rodzina Chapmanów była pod wrażeniem osiągnięć Lotus Racing jako nowego zespołu oraz doceniała jego szacunek dla historii Team Lotus. Jednakże licencja ekipy na używanie nazwy Lotus wygasła i sprawy uległy zmianie” – głosi oświadczenie. „W trakcie sezonu 2010 rodzina Chapmanów jasno przedstawiła swoje stanowisko, wyjaśniając że wolałaby, aby nazwa Team Lotus nie była używana w F1. Otrzymaliśmy takie zapewnienie.”

„Kojarzenie Grupy Lotusa z historią Team Lotus jest całkowicie słuszne, szczególnie, że utrzymuje sprawy tak, jak wyglądały one za czasów Colina Chapmana” – czytamy dalej. „Rodzina Chapmanów nadal zamierza wspierać Grupę Lotusa, która jest spadkobiercą firmy stworzonej przez Colina i Hazel Chapmanów. Ostatecznie za markę Lotus odpowiada Grupa Lotusa, a Hethel jest domem Lotusa.”

Kierowcy Saubera po przymiarkach

Kamui Kobayashi i Sergio Pérez mają już za sobą przymiarkę foteli w modelu kokpitu przyszłorocznego auta.

Napędzany silnikiem Ferrari Sauber C30 jest pierwszym samochodem stajni z Hinwil, który powstaje pod okiem dyrektora technicznego Jamesa Keya, wcześniej związanego z Force India. Nowy bolid szwajcarskiej ekipy ma zostać zaprezentowany 31 stycznia na Circuit Ricardo Tormo – w przeddzień przedsezonowych testów F1.
W środę Kobayashi i Pérez pojawili się w Hinwil, aby dopasować fotele oraz przymierzyć pasy bezpieczeństwa, które przygotowuje japońska Takata.

Czarno-złoty T128 EF

Gdyby Team Lotus nie pozostał przy zielono-żółtych barwach, kolorystyka przyszłorocznego auta bazowałaby na czarno-złotym projekcie Raphaela Camposa.

W listopadzie stajnia Tony’ego Fernandesa ogłosiła chęć startów w czarno-złotych barwach, nawiązujących do aut legendarnej brytyjskiej ekipy z lat 70. oraz 80. i ogłosiła konkurs na projekt malowania. Ponieważ jednak chęć startów w identycznych kolorach zgłosił konkurencyjny Lotus Renault, wspierany przez Grupę Lotusa, Team Lotus zmienił plany i oświadczył, że zostaje przy dotychczasowych barwach.
Konkurs oczywiście jednak rozstrzygnięto, a jego zwycięzcą został Raphael Campos, który przygotował projekt bazujący na kolorystyce Lotusa 72D, którym Emerson Fittipaldi sięgnął w 1972 roku po mistrzostwo świata.

Skakał jak kangur

érôme D’Ambrosio zapewnił sobie posadę w Marussia Virgin Racing – ale poza talentem Belg musiał wnieść do ekipy posag w wysokości 5 mln euro.

Co prawda szef Marussia Virgin, John Booth zapewniał, że D’Ambrosio został wybrany, ponieważ sobie na to zasłużył, jednak wcześniej informowano, że miejsce u boku Timo Glocka kosztuje 5 mln euro. Zresztą pod koniec października opiekująca się karierą Belga grupa Gravity powiadomiła, że zebrała już 95 procent wymaganej kwoty.
– Oczywiście, liczy się talent, ale także aspekty komercyjne – potwierdził D’Ambrosio w RTL Belgium. – Pracują ze mną ludzie i partnerzy z Belgii, jak również Gravity z Erikiem Boullierem, które zawsze mnie wspierało. Poradziliśmy sobie ze złożeniem pakietu, który był niezbędny, aby podpisać kontrakt.
Jérôme liczy na to, że debiut z Marussia Virgin będzie początkiem jego długiej kariery w F1. – Podskakiwałem jak kangur – zażartował D’Ambrosio, zapytany o reakcję, gdy dowiedział się, że zdobył posadę kierowcy wyścigowego. – To wyjątkowe, nadzwyczajne, ale nie jest to cel sam w sobie. Teraz dążeniem musi być pozostanie w F1 tak długo, jak to tylko możliwe. Od dziecka marzyłem o Formule 1, a od 16 roku życia znalezienie się w niej stanowiło mój cel.
Belg cieszy się, że jego partnerem będzie doświadczony Timo Glock. – Najważniejsze jest to, by skupić się na sobie i nauczyć się czegoś za każdym razem, gdy jestem na torze – podkreślił. – Jestem szczęśliwy, że moim kolegą będzie Timo Glock, który ma już na koncie podia. To będzie dla mnie cenne doświadczenie.

Szybki, inteligentny i młody

Prezes Ferrari, Luca di Montezemolo prognozuje, że pewnego dnia w składzie stajni z Maranello znajdzie się Sebastian Vettel.

Jakiś czas temu Niemiec określił zespół Ferrari jako wyjątkowy i dodał: – Dlaczego za kilka lat nie miałbym do niego trafić? Na razie najmłodszy mistrz świata w dziejach Formuły 1 jest związany z Red Bullem – kontrakt obowiązuje do końca przyszłego sezonu, lecz zawiera opcję przewidującą jego przedłużenie o rok.
Co potem? Ukazujący się w Kolonii dziennik Express donosi, że di Montezemolo widzi w Vettelu naturalnego następcę kiepsko spisującego się Felipe Massy. – Sebastian jest szybki, inteligentny i młody – powiedział 63-letni prezes Ferrari. – Prędzej czy później poprowadzi czerwony samochód.
Dietrich Mateschitz, boss koncernu Red Bulla i właściciel stajni z Milton Keynes zdradził niedawno marzenia swojego asa. – Seb chce pewnego dnia jeździć dla Ferrari. Postaramy się skomplikować mu podjęcie takiej decyzji tak mocno, jak to tylko możliwe – oznajmił Austriak.
Express informuje także, że di Montezemolo złożył niedawno ofertę projektantowi Red Bulla – Adrianowi Neweyowi, próbując go ściągnąć do Maranello, ale Anglik podobno odrzucił propozycję.

środa, 22 grudnia 2010

Pietrow nadal z Kubicą

Zespół Lotus Renault potwierdził, że Witalij Pietrow pozostanie w ekipie przez kolejne dwa sezony.

Od pewnego czasu pojawiały się jasne sygnały, że Rosjanin nadal będzie reprezentował barwy stajni z Enstone jako kolega Roberta Kubicy i dzisiaj zostało to oficjalnie potwierdzone. – Jesteśmy bardzo zadowoleni, że możemy potwierdzić, iż Witalij pozostaje z nami na lata 2011-2012. Zarówno on jak i zespół może bazować na obiecującej kampanii 2010 – powiedział Eric Boullier, szef zespołu.
– Cały team pracował w ostatnich miesiącach z całych sił, aby poprawić naszą konkurencyjność i stabilny skład jest niezbędny dla osiągnięcia celów, jakie sobie stawiamy. Robert Kubica jest znakomitym punktem odniesienia, zarówno jeśli chodzi o szybkość, jak i konsekwencję. Jesteśmy pewni, że w przyszłym roku Witalij zbliży się do tego poziomu – dodał Francuz.
– Jestem szczęśliwy, że mogę kontynuować przygodę z zespołem, reprezentując barwy Lotus Renault w sezonie 2011 i 2012 – oznajmił Pietrow. – W tym roku wiele się nauczyłem jeśli chodzi o sport, tory i auto. Pomoże mi się to jeszcze bardziej poprawić w przyszłości. Jestem podekscytowany perspektywą dalszej współpracy z tym wspaniałym teamem i jestem pewien, że osiągnę dobre wyniki. Pod wieloma względami sezon 2010 był rokiem nauki, teraz celem są rezultaty. Dzisiaj czuję, że jestem gotów, aby podjąć to wyzwanie.

„Schumi” poza pięćdziesiątką

Michaela Schumachera zabrakło na przygotowanej przez magazyn Autosport liście pięćdziesięciu najlepszych kierowców sezonu 2010. Pierwsze miejsce zajął rodak siedmiokrotnego mistrza świata – Sebastian Vettel.

Aktualny czempion Formuły 1 wyprzedził w zestawieniu Lewisa Hamiltona (F1), Jimmiego Johnsona (NASCAR), najlepszego w rankingu przeprowadzonym wśród szefów zespołów Fernando Alonso (F1), Sebastiena Loeba (rajdowe mistrzostwa świata), Dario Franchittiego (IndyCar), Marka Webbera (F1), Willa Powera (IndyCar) i Roberta Kubicę (F1). Najlepszą dziesiątkę zamknął Jenson Button (F1).

Lepszy od Dennisa

Ron Dennis, były boss stajni z Woking, przyznał, że jego następca – Martin Whitmarsh lepiej radzi sobie z zarządzaniem zespołu, w którym jeżdżą dwie duże indywidualności.

– Zarządzanie współpracą dwóch mistrzów świata często jest dużym wyzwaniem. Próbowałem tego kilka razy. Martin pokazał, że jest w tym lepszy ode mnie – powiedział Dennis, który doskonale pamięta spięcia na linii Ayrton Senna-Alain Prost czy Fernando Alonso-Lewis Hamilton, gdy był szefem ekipy.
Whitmarsh zdołał co prawda zapanować nad Lewisem Hamiltonem i Jensonem Buttonem, ale trzeba uczciwie zaznaczyć, że miał zdecydowanie łatwiejsze zadanie, niż jego poprzednik.

wtorek, 21 grudnia 2010

Rok Red Bulla

Niespodzianki nie było – w głosowaniu ekspertów serwisu ESPNF1 najlepszym zespołem sezonu 2010 uznano Red Bull Racing.

– To fantastycznie, że zostaliśmy wybrani przez panel ekspertów ESPNF1 zespołem roku – oznajmił Christian Horner, który poprowadził „Czerwone Byki” po podwójne mistrzostwo świata.
– To był dla nas niewiarygodny sezon, który przyniósł nam cztery dublety, dziewięć zwycięstw, piętnaście pierwszych miejsc startowych oraz dwa tytuły mistrza świata – kontynuował Horner. – Dzięki ciężkiej pracy zespołu, wszystkich naszych dostawców i każdego w Red Bullu wraz z niezachwianym wsparciem pana Mateschitza, zrealizowaliśmy bardzo ambitny cel, jaki postawiliśmy sobie na początku roku.
Kolejną pozycję zajął McLaren, który wyprzedził Ferrari, Renault, Mercedesa i Force India. Za najlepszą ekipę z trójki debiutantów uznano Lotusa Tony’ego Fernandesa.

D'Ambrosio znalazł swój dom

Zespół Marussia Virgin Racing poinformował, że w sezonie 2011 partnerem Timo Glocka będzie Jérôme D'Ambrosio.

Belg, który w minionym sezonie łączył starty w GP2 dla ekipy DAMS z obowiązkami testera i kierowcy rezerwowego Renault F1 Team, doczekał się swojej szansy w Formule 1. – Jestem zachwycony z osiągnięcia celu, jakim było zapewnienie sobie miejsca w zespole Marussia Virgin Racing – przyznał 24-latek. – Kiedy przybyłem do zespołu we wrześniu, naprawdę nie mogłem liczyć na więcej. Test był trudny, ponieważ rywalizacja o fotel wyścigowy w VR-02 była zacięta. Ale jednocześnie dobrze się rozumieliśmy z zespołem i czułem, że znalazłem swój dom.
Zdaniem szefa Virgin Racing, Johna Bootha, kluczowa okazała się postawa Jérôme'a w trakcie piątkowych jazd, które w minionym sezonie zaliczył on z zespołem podczas czterech weekendów wyścigowych (Singapur, Japonia, Korea i Brazylia). – Interesowaliśmy się Jérôme'em od jakiegoś czasu, uważając go za kierowcę, którego kandydaturę powinniśmy poważnie rozważyć jeśli chodzi o miejsce w aucie na sezon 2011 – tłumaczył Brytyjczyk. – Śledziliśmy uważnie jego postępy w GP2 i było jasne, że to zawodnik, któremu warto się przyglądać. Następnie daliśmy mu szansę wykazać się podczas kilku piątków i to co pokazał przerosło nasze oczekiwania.
– Idealnie wpasował się w zespół i wszyscy błyskawicznie go polubili, włączając w to sponsorów i media. Pomijając oczywiste umiejętności, jest bardzo miłym młodzieńcem. Zasłużenie zdobył miejsce w zespole. Razem z Timo będą stanowić perfekcyjne połączenie młodości, doświadczenia, szybkości i potencjału. Nie możemy się doczekać tego, co będą w stanie osiągnąć razem w przyszłym sezonie – kontynuował Booth.
Zatrudnienie D'Ambrosio oznacza, że po bezbarwnym sezonie za kółkiem trudnego i wolnego auta, z zespołem żegna się Lucas di Grassi. – Muszę podziękować Lucasowi za istotną rolę, jaką odegrał w budowaniu zespołu. Miał wielki wkład w rozwój i życzymy mu wszelkich sukcesów w dalszej karierze. Na pewno będzie ekscytująca – dodał szef Virgin Racing.

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Vettel najlepszy, Kubica trzeci

Serwis ESPNF1, z pomocą ekspertów, ułożył własny ranking najlepszych kierowców Formuły 1 sezonu 2010. Pierwsze miejsce zajął Sebastian Vettel, natomiast trzecie Robert Kubica.

Serwis ESPNF1 poprosił grono ekspertów, w którym znaleźli się Sir Stirling Moss, Sir Jackie Stewart, Sir Frank Williams, Gerard Lopez, Tonio Liuzzi, Sam Bird oraz dziennikarze i wydawcy ESPN, o wskazanie przez każdego z nich trzech najlepszych kierowców sezonu. Po podliczeniu wyników okazało się, że na czele zestawienia znalazł się aktualny mistrz świata Sebastian Vettel, który otwierał najlepszą trójkę Mossa, Stewarta, Williamsa i Birda. Niemiec wyprzedził Fernando Alonso i Roberta Kubicę.
Jak podsumowano popisy Polaka? „Czarny koń 2010 roku, Kubica zebrał głosy za swoje wybitne osiągnięcia w Australii, Monako, Belgii i Japonii, gdzie uzyskał w kwalifikacjach i wyścigu lepsze wyniki, niż zasługiwało na to jego Renault. Na każdym torze, na którym kierowca może skraść ułamki sekund, on to zrobił i ukończył mistrzostwa świata na ósmej pozycji, depcząc po piętach Nico Rosberga i Felipe Massy. Większościowy udziałowiec zespołu Renault, Gerard Lopez, który głosował na Kubicę jako na numer 1, powiedział: jego jedynym błędem, jaki potrafię sobie przypomnieć, była przygoda podczas kwalifikacji w Brazylii. I to wszystko w dziewiętnastu wyścigach! Tak więc jest to naprawdę fenomenalny rekord.”
Kolejne miejsca w zestawieniu zajęli Lewis Hamilton, Mark Webber i Nico Rosberg. Za najlepszego debiutanta sezonu 2010 uznano Kamuiego Kobayashiego.

Whitmarsh nadal szefem FOTA?

Autosport donosi, że Martin Whitmarsh z McLarena prawdopodobnie nadal będzie pełnił funkcję przewodniczącego Formula One Teams’ Association.

Whitmarsh stanął na czele FOTA przed rokiem, zastępując prezesa Ferrari Lukę di Montezemolo. Spekulowano, że po szefie McLarena przewodniczenie FOTA przejmie ktoś z trójki: Ross Brawn (Mercedes), Christian Horner (Red Bull), Adam Parr (Williams).
Tegoroczne postępy FOTA, w tym porozumienie dotyczące ograniczenia zasobów, które pozwoli w przyszłości na obniżenie kosztów, sprawiają, że Whitmarsh prawdopodobnie pozostanie na czele organizacji, której struktura funkcjonuje bardzo dobrze.
Warto także zaznaczyć, że uchodzący za faworyta Brawn, nie jest zainteresowany przejęciem funkcji prezesa FOTA. To oznacza, że z początkiem stycznia należy się spodziewać oświadczenia, że Whitmarsh pozostaje na czele stowarzyszenia zespołów F1.

Kobiety walczą o F1

Uczestniczki gokartowego pucharu Motocaina Cup, któremu patronuje portal PIT STOP, mają za sobą drugą rundę zmagań na warszawskim torze N-Gine Grand Prix. Stawka jest nie byle jaka: na najlepszą zawodniczkę cyklu czeka przejażdżka za kierownicą samochodu F1 lub wyjazd na jeden z wyścigów GP.

W rywalizacji o ufundowane przez Renault Polska wspaniałe nagrody zmierzyły się tym razem aż 34 uczestniczki. Trudny technicznie tor w warszawskim centrum handlowym Blue City aż kipiał od emocji i adrenaliny. Panie starały się walczyć zgodnie z regułami fair play, ale kilkakrotnie dochodziło do przerwania biegów za sprawą kolizji, a czasami gokarty dosłownie fruwały w powietrzu.
Drugi raz z rzędu szybką i skuteczną jazdą popisała się Marta Paśnik, która powtórzyła triumf z pierwszej rundy Motocaina Cup i dzięki dwóm wygranym prowadzi w wyścigu o nagrodę główną. Rewelacją zawodów okazała się Monika Jaworska. Wicemistrzyni Włoch w wyścigach motocyklowych kobiet po raz pierwszy jeździła po torze N-Gine Grand Prix, lecz mimo tego zdobyła drugie pole startowe w finale. Po bardzo ostrej lecz krótkiej walce o prowadzenie musiała się jednak zadowolić drugą lokatą w zawodach. Na najniższym stopniu podium stanęła kolejna motocyklistka, Natalia Florek.
W klasyfikacji łącznej prowadzi Paśnik przed Dorotą Chodorską (czwarte miejsce w drugiej rundzie) i Edytą Żak (piąta lokata). Wśród pań z licencją kartingową również drugi raz z rzędu triumfowała Małgorzata Rdest, przed Idalią Czarnocką.
Kolejna runda kobiecych zmagań o Formułę 1 odbędzie się 10 stycznia 2011 r., również na torze N-Gine Grand Prix w warszawskim centrum handlowym Blue City. Kompletne wyniki i galeria zdjęć z drugiej rundy Motocaina Cup znajdują się na stronie Motocaina.pl.

niedziela, 19 grudnia 2010

Kubicy zabrakło na mecie

Przygoda w trakcie sobotniego superoesu sprawiła, że Robert Kubica nie ukończył Rally Il Ciocchetto. Wielka szkoda, bo Polak ścigał się z Renato Travaglią o zwycięstwo.

Tym razem krakowianin wystartował w Renault Clio Williamsie, a na prawym fotelu jego rajdówki zasiadł Giuliano Manfredi. Początek rajdu był wspaniały. Na pierwszej pętli Kubica wygrał odcinek specjalny Laghetto, potem dorzucił kolejne zwycięstwo oesowe (College) i awansował na fotel lidera. Po drugiej pętli wyprzedzał jadącego Fiatem Punto S2000 Travaglię (+1,7 sek.), choć po trzeciej to Włoch otwierał klasyfikację (z przewagą 2,9 sek.). Pod koniec dnia szczęście opuściło naszego rodaka. Podczas superoesu Il Ciocco Robert uderzył w murek i urwał koło.
Kubica pojawił się co prawda na liście startowej niedzielnej rywalizacji w Rally Il Ciocchetto (ze stratą 3.02,7 do Travaglii), ale ostatecznie nie stanął na starcie, ponieważ nie udało się odbudować auta.
Rajd wygrał tymczasem Renato Travaglia. Drugie miejsce zajął Gianluca Vita (Ford Fiesta S2000), natomiast trzecie Manrico Falleri (Lancia Delta Integrale 16V).

To będzie sukces

Fernando Alonso, aktualny wicemistrz świata, jest przekonany, że nowe przepisy, obejmujące KERS oraz regulowane tylne skrzydło, poprawią widowiskowość Formuły 1.

W przyszłym roku samochody zostaną wyposażone w systemy odzyskiwania energii kinetycznej oraz regulowane tylne skrzydła – wszystko po to, aby w F1 było więcej bezpośredniej walki na torze. Zdaniem dwukrotnego mistrza świata, nowe regulacje będą prawdziwym hitem i pozwolą zmienić obraz wyścigów.
– Wiadomo, że przepisy zmienia się po to, aby Formuła 1 była bardziej widowiskowa i dawała więcej szans na wyprzedzanie – podkreślił Alonso. – W 2011 roku będziemy mieli dwie duże zmiany w regulaminie – KERS oraz regulowane tylne skrzydło, którego będzie można użyć, gdy pojawi się okazja do wyprzedzania. Myślę, że kombinacja tych dwóch rzeczy zapewni nam dużą przewagę prędkości nad autem, które jedzie z przodu. Dlatego też jestem przekonany, że przepisy wreszcie ułatwią wyprzedzanie i zapewnią lepsze widowisko.

sobota, 18 grudnia 2010

Japończycy mogą wrócić

Według Jeana-Françoisa Caubeta z Renault silnikowa rewolucja, która nastąpi w 2013 roku, może zmienić obraz F1.

Renault sprzedało ostatnio swoje udziały w ekipie z Enstone, ale w Formule 1 pozostanie jako dostawca jednostek napędowych. Wiadomo, że dział z Viry-Châtillon będzie pracował nad silnikiem nowej generacji i zdaniem Caubeta jest to wielka szansa na odrobienie strat do Mercedesa i Ferrari.
– Jednostki napędowe na 2013 rok wyrównają szanse – stwierdził Francuz. – Dokumentacja FIA mówi sama za siebie. Będą technologiczne innowacje, rywalizacja jest całkowicie otwarta. Istnieją precyzyjne zasady dotyczące kosztów, materiałów, liczby silników na sezon oraz ich prędkości obrotowej. Technologicznie mamy wielką swobodę. Każdy zaczyna od zera. Niech wygra najlepszy.
Caubet uważa, że zmiany regulaminowe mogą zachęcić do zaangażowania się w Formule 1 inne firmy, w tym japońskie (m.in. Hondę). – Dla BMW jest chyba za wcześnie, ale Volkswagen się zastanawia. Jest jeszcze trzecia grupa, czyli Japończycy – powiedział. – Jestem zaskoczony ich zainteresowaniem nowymi silnikami, ale ich podejście mogło zmienić ograniczenie wydatków. Europejczycy są na czele, lecz technologie są nowe, więc przypuszczam, że nie mogą sobie pozwolić na nieobecność – zaznaczył Caubet.

piątek, 17 grudnia 2010

Pietrow na gwiazdkę?

Witalij Pietrow oświadczył, że w przyszłym tygodniu przedstawi swoje plany na 2011 rok.

Wszystko wskazuje na to, że Rosjanin pozostanie w stajni z Enstone i nadal będzie partnerował Robertowi Kubicy. Zdają się to potwierdzać m.in. wypowiedzi najważniejszych osób związanych ze stajnią z Enstone – prezesa zespołu, Gerarda Lopeza oraz szefa ekipy, Erica Boulliera. Ten ostatni powiedział zresztą wprost, że w wyborze drugiego kierowcy „chodzi o równowagę pomiędzy wynikami sportowymi i biznesem”.
Czy wybór Lotusa Renault rzeczywiście padł na Pietrowa, przekonamy się już wkrótce. Na środę Rosjanin zwołał konferencję prasową, która odbędzie się w centrum prasowym rosyjskiego radia i telewizji.

Z licencją Renault

Prezes Grupy Lotusa, Dany Bahar, zdradził, że przez najbliższe dwa lata kierowcy Lotus Renault GP będą się ścigać samochodami marki Renault.

Chodzi przede wszystkim o to, aby nie stracić pieniędzy pochodzących z Formula One Management. I dlatego też do końca 2012 roku zespół z Enstone będzie korzystał z licencji Renault. – Przez najbliższe dwa lata pozostanie tak, jak jest. Potem zobaczymy, co przyniesie nowe Porozumienie Concorde – powiedział Bahar.
– Jesteśmy sponsorem, a jako udziałowiec mamy wpływ na zarządzanie teamem, więc na razie jest dobrze tak, jak jest – dodał. – Komentatorzy na pewno nadal będą określać zespół jako Renault, ale sytuacja wygląda w ten sposób, że nie możemy zmienić nazwy bez poważnych konsekwencji [utraty pieniędzy z FOM – przyp. red.].

STR zdradza termin

Scuderia Toro Rosso potwierdziła, że przedstawi swój przyszłoroczny samochód 1 lutego – pierwszego dnia przedsezonowych testów w Cheste pod Walencją.

Już wcześniej rzecznik zespołu informował, że prace nad napędzanym silnikiem Ferrari STR6 idą zgodnie z planem. Dzisiaj zespół z Faenzy potwierdził, że auto zostanie pokazane 1 lutego o godzinie 9:00.

Nie było takiej oferty

Tony Fernandes odniósł się do rewelacji prezesa Grupy Lotusa Dany’ego Bahara, który powiedział, że dogadanie się z bossem Team Lotus był niemożliwe ze względu na jego „śmieszne i absurdalne” żądania.

Według Bahara do porozumienia z Fernandesem nie doszło, ponieważ zażądał on trzykrotnie większych pieniędzy od tego, co Grupa Lotusa wyłożyła za udziały w Renault F1 Team. Szef Team Lotus zaprzecza jednak, aby taka propozycja miała w ogóle miejsce. – Nigdy nie złożyłem oferty, o której mówi Bahar – powiedział Fernandes Autosportowi. – Ich zaangażowanie w Renault wynosi jakieś 20 mln funtów rocznie, a to oznaczałoby, że zażądałem 60 milionów, co jest całkowicie zmyślone.
– Byliśmy otwarci na podział udziałów i współpracę – dodał Fernandes. – Chcieliśmy, żeby funkcjonowało to dla dobra marki Lotus. Mogę kategorycznie stwierdzić, że nie byliśmy trzy razy drożsi.
Malezyjczyk uważa, że powody związania się Grupy Lotusa ze stajnią z Enstone były inne, niż sugeruje Bahar. – Dany przejął się tym, że Mike Gascoyne jest specjalistą ze starej szkoły i upłynie wiele czasu, zanim Lotus Racing wejdzie do czołówki – podkreślił. – Myślę, że z pakietem jaki mamy, nie będziemy daleko od Renault pod koniec następnego sezonu. Gdyby wykazał większą cierpliwość i był bardziej otwarty, dając nam więcej czasu, możliwa byłaby wspaniała współpraca.
Otwarci na porozumienieZdaniem Fernandesa, spór pomiędzy Team Lotus i Lotus Renault GP może nadszarpnąć dobre imię legendarnej marki, więc najlepiej byłoby go rozstrzygnąć w zaciszu gabinetów. – Tego jest już za dużo. W ostatnich dniach atakował mnie Dany Bahar, Eric Boullier i Gerard Lopez. Według mnie sprawa wymknęła się spod kontroli, a wiele rzeczy zostało zmyślonych – zaznaczył szef stajni z Hingham. – Nie wiem, jak Boullier mógł powiedzieć, że nabieramy kibiców? Myślę, że to dla nich obraza. Oni wyrobią sobie własne zdanie na ten temat.
Czy uda się znaleźć sensowne wyjście z sytuacji? – To będzie moje ostatnie oświadczenie w tej sprawie. Liczę na odrobinę zdrowego rozsądku – dodał Fernandes. – Chcieliśmy tylko przywrócić Lotusa do wyścigów i zbudować dobre relacje z Grupą Lotusa. Sądzę, że byłoby to najlepsze rozwiązanie dla wszystkich. Nie chcieliśmy, by ta dyskusja toczyła się publicznie, ale pojawiło się tak wiele oskarżeń, że musieliśmy bronić naszego stanowiska. Jeżeli Grupie Lotusa zależy na wartości marki, powinniśmy spróbować znaleźć jakieś rozwiązanie. Jesteśmy na to otwarci.

Największe hity Renault - część 2

Nadszedł czas na naszą drugą część podsumowania, w którym przypominamy najlepsze chwile ekipy z Enstone, startującej jako Renault F1 Team. Tym razem wspominamy lata 2006 - 2010, wybierając te pamiętne wyścigi, zwycięstwa i mistrzostwa.

Oczywiście było tak wiele wyjątkowych wyścigów, że mogliśmy pominąć niektóre wasze ulubione chwile, więc powiedzcie nam, które momenty były dla Was najlepszymi wydarzeniami ostatnich pięciu lat.
Malezja 2006Trudno uwierzyć, że Renault F1 Team osiągnęło tylko jedno podwójne zwycięstwo podczas ery w Enstone. Oczywiście było sporo podwójnych podiów, ale Sepang 2006 było jedynym wyścigiem, kiedy zdobyliśmy maksymalną liczbę punktów. Fisichella był w znakomitej formie tego dnia, zdobywając pole position i dominujące zwycięstwo, podczas gdy Fernando odrobił straty z problematycznej sesji kwalifikacyjnej i dołączył do niego na podium. Wspaniały start Hiszpana, dzięki któremu awansował z siódmego na trzecie miejsce w pierwszych kilku zakrętach, był jednym z najlepszych momentów wyścigu.
Hiszpania 2006Podwaliny do mistrzostwa świata w 2006 roku zostały położone na początku sezonu, kiedy R26 wygrał siedem z pierwszych dziewięciu wyścigów. Jedno z tych zwycięstw miało miejsce w Barcelonie, kiedy 130-tysięczny tłum znalazł się na trybunach, aby zobaczyć jak Fernando zamienia pole position w zdecydowane zwycięstwo w domowym wyścigu. Aby zwycięstwo było jeszcze słodsze, Giancarlo uzupełnił miejsce na podium, zajmując trzecie miejsce.
Silverstone 2006Wygrana w domu jest zawsze wyjątkowa, a Silverstone znajduje się wyjątkowo blisko Enstone - zaledwie 40 minut jazdy samochodem. Fernando był w świetnej formie, zdobywając wielki szlem: pole position, najszybsze okrążenie i zwycięstwo. To był świetny sposób, aby celebrować 200. start Renault w Grand Prix jako zespół fabryczny, na dokładnie tym samym torze, gdzie firma zadebiutowała w F1 29 lat wcześniej.
Brazylia 2006Interlagos jest torem, który ma wyjątkowe znaczenie dla każdego fana Renault. To miejsce triumfu Fernando w 2005 roku było również miejscem jego sukcesu w 2006 roku, kiedy zapewnił sobie drugi z rzędu tytuł w klasyfikacji kierowców, finiszując w wyścigu na drugiej pozycji. A czwarte miejsce Giancarlo było wystarczające, aby dać nam tytuł w mistrzostwach konstruktorów, zapewniając drugie z rzędu podwójne mistrzostwo świata dla Esntone.
Japonia 2007Nie było bardziej deszczowego wyścigu niż Fuji 2007. W rzeczywistości, pierwsze 20 okrążeń spędzono za samochodem bezpieczeństwa, zanim warunki poprawiły się na tyle, aby móc się ścigać. To był wyścig, w którym Heikki naprawdę pokazał się z dobrej strony, wykorzystując maksymalnie strategię jednego postoju i awansując z 11. na 2. miejsce na mecie. Najlepszym momentem wyścigu była walka Heikkiego z Raikkonenem w końcówce zawodów, w której odpierał mocne ataki Ferrari i po raz pierwszy w karierze stanął na podium.
Japonia 2008Ostatnie zwycięstwo, ale przyjemne, po długiej walce o prowadzenie z Kubicą. To był dowód postępów, jakie poczynił zespół w trakcie roku, kontynuując rozwój R28, który zakończył sezon jako jeden z najszybszych bolidów w stawce. Mocny występ Nelsona Piqueta i jego czwarte miejsce sprawiły, że był to najlepszy rezultat Renault w całym roku.
Monako 2010Model R30 był dobry jak żaden inny bolid na wyboistej nawierzchni w Monako, a Robert maksymalnie wykorzystał właściwości jezdne auta i zakwalifikował się na drugiej pozycji, przedzielając Red Bulle. Chociaż Webber i Vettel mieli przewagę w wyścigu, to Robert mocno ich gonił, aby upewnić się, że trzy bolidy z silnikami Renault zapełnią miejsca na podium po raz pierwszy od wyścigu na torze Nurburgring w 1997 roku. Obejrzyjcie to ponownie na wideo i zachwycajcie się precyzyjną jazdą Roberta.

Kubica w Enstone

Jako że budowa nowego bolidu dobiega końca, jednym z ostatnich elementów układanki jest dopasowanie kierowcy w bolidzie. I właśnie to działo się wczoraj w Enstone, gdzie Robert spotkał się ze swoimi inżynierami na wstępne dopasowanie fotela w imitacji nadwozia.

Oczywiście nowy bolid został zaprojektowany wokół Roberta, ale sprawdzenie, czy wszystko dobrze pasuje, ma sens. Dlatego właśnie dzisiaj wsiadł do modelu kokpitu, aby sprawdzić wymiary, a przede wszystkim swój komfort.
Po sprawdzeniu dopasowania wymiarów, Robert udał się do tunelu aerodynamicznego, aby zobaczyć chłopaków pracujących obecnie nad projektami, które pojawią się na bolidzie w marcu w Bahrajnie. Porozmawiał z chłopakami o postępach prac i sprawdził najnowszą wersję modelu. Jak mogliście się spodziewać, robienie zdjęć było surowo zabronione.
Zanim udał się na lotnisko, złapaliśmy Roberta na sesję autografów w naszym biurze ds. marketingu, gdzie podpisał kilka czapek i mini kasków dla naszych partnerów. Mamy także kilka czapek na konkurs, który zorganizowaliśmy na naszym profilu na Facebooku, więc wejdźcie tam dzisiaj, a możecie zostać szczęśliwymi zwycięzcami.

Do zobaczenia w F1

Sebastian Vettel liczy na to, że w przyszłym sezonie będzie miał okazję pościgać się w Formule 1 z Paulem di Restą, swoim starym rywalem z F3.

W 2006 roku, gdy obaj reprezentowali barwy zespołu ASM, Szkot pokonał aktualnego czempiona F1 w walce o mistrzostwo F3 Euro Series różnicą 11 punktów. Vettel chce zatem wyrównać rachunki ze starszym o rok kolegą. – Spodziewam się, że zobaczę cię w przyszłym sezonie w Formule 1 – powiedział Seb za pośrednictwem połączenia telekonferencyjnego, które miało miejsce podczas zorganizowanego przez Mercedesa spotkania z mistrzem DTM w Stuttgarcie. – Liczę, że nie będzie tak ciasno jak w F3!
Di Resta jest jednym z kandydatów do Force India. Poza Szkotem o posadę w stajni Vijaya Mallyai ubiegają się Tonio Liuzzi (posiadający kontrakt), Nico Hülkenberg oraz Adrian Sutil, który twierdzi, że ustalił już warunki umowy i pozostanie na kolejny sezon z ekipą z Silverstone. – Osiągnęliśmy porozumienie. Podpis jest już tylko formalnością – cytuje Sutila agencja DPA.

czwartek, 16 grudnia 2010

Zniesmaczony Boullier

Szefujący stajni z Enstone Eric Boullier jest zniesmaczony toczącym się sporem wokół nazwy Lotus, której poza jego ekipą zamierza używać zespół Tony’ego Fernandesa.

– Trudno o wiążącą opinię w tej kwestii – powiedział Francuz. – Wiem tylko tyle, że Proton postanowił zainwestować i zostać naszym sponsorem. To sprawia, że jesteśmy oficjalnym reprezentantem Lotusa. Jest jeszcze Team Lotus, ale tylko jeden zespół cieszy się wsparciem Protona i dlatego reprezentuje Grupę Lotusa.
Zdaniem Boulliera argumenty uzasadniające użycie przez stajnię z Hingham nazwy Team Lotus są bezzasadne. – Jeżeli znajdę w Anglii kogoś, kto nazywa się Richard Ferrari, mogę kupić prawa do jego nazwiska – zaznaczył. – Sytuacja jest idiotyczna. Dla fanów to fatalna sprawa. Co do Lotusa, oni produkują auta, więc jest to ich oficjalna nazwa. To wszystko.
Zagadkę nadal stanowi przyszłoroczny partner Roberta Kubicy, ale Boullier stanowczo twierdzi, iż decyzję w tej sprawie podejmie zespół, a nie Grupa Lotusa. – Mówię raz jeszcze, Lotus jest sponsorem, partnerem, ale nie będzie podejmował decyzji. My wybierzemy kierowcę, który będzie najbardziej kompletnym rozwiązaniem – podkreślił szef Lotus Renault GP. – Chodzi o równowagę pomiędzy wynikami sportowymi i biznesem. Jeżeli zdołamy spełnić oczekiwania Dany’ego Bahara to pozytywnie, ale decyzja należy do zespołu.Eric Boullier jest zniesmaczony toczącym się sporem wokół nazwy Lotus, której poza jego ekipą zamierza używać zespół Tony’ego Fernandesa.

Z własnymi silnikami?

Dany Bahar z Grupy Lotusa zdradził, że w przyszłości jego firma może budować własne silniki Formuły 1.

Niedawno Malezyjczycy zostali tytularnym sponsorem i współudziałowcem stajni z Enstone, ale Bahar przyznał, że w przyszłości Lotus będzie zmierzał do przejęcia kontroli nad zespołem. Podczas wczorajszego spotkania z mediami w londyńskim RAC Club zdradził, że plany jego firmy mogą dotyczyć także budowy własnych jednostek napędowych. – Mamy takie możliwości, więc nie ma powodów, dla których nie mielibyśmy projektować i budować silników dla siebie – powiedział Bahar. – To pierwszy krok, bo chcemy mieć kompletny produkt – samochód sportowy z silnikiem własnej produkcji. Reszta jest logiczną konsekwencją.
Dziennikarze byli ciekawi opinii Bahara na temat sporu o nazwę z Teamem Lotusa, na co prezes Grupy Lotusa odparł, że sprawę będzie musiał wyjaśnić sąd. Dodał również, że przed związaniem się ze stajnią z Enstone, jego firma próbowała dogadać się z Tonym Fernandesem, ale jego żądania były „śmieszne i absurdalne”, więc sprawa spełzła na niczym. – Jeśli masz okazję związać się z jednym z pięciu czołowych zespołów za około jedną trzecią ceny, którą proponuje druga strona, ma to sens – zaznaczył Bahar.
– Gdyby cena była właściwa, a warunki bardziej realistyczne, nie mielibyśmy obaw przed związaniem się z Fernandesem, ale Lotus robi interesy tylko w jeden sposób – angażując się w przedsięwzięcie, a nie tylko umieszczając logo na samochodzie – kontynuował prezes Grupy Lotusa. – Musimy być zaangażowani w zarządzanie zespołem. Musimy wspólnie podejmować decyzje i współfinansować projekt, a nie tylko występować jako sponsor, który płaci rachunki, podczas gdy zarządza ktoś inny. Na coś takiego nigdy nie pójdziemy. Zresztą nie chodziło wyłącznie o cenę. Było wiele elementów, które sprawiły, że nie dogadaliśmy się z Fernandesem.

Bez nerwów

Mark Webber uważa, że zniesienie zakazu stosowania poleceń zespołowych nie zmieni wiele jeśli chodzi o obraz wyścigów Formuły 1.

– Polecenia zespołu nigdy nie zniknęły z F1 – powiedział Australijczyk w BBC Radio Five Live, odnosząc się do zakazu, który formalnie obowiązywał od 2002 roku. – Jest to coś, co funkcjonowało od lat 50. One zawsze były w Formule 1, bo kiedy dla zespołu jeździ dwóch kierowców, od czasu od czasu zmienia się ich kolejność, aby pomóc ekipie w osiągnięciu lepszego wyniku. Tak robiono w przeszłości, sam wielokrotnie postępowałem w ten sposób. Myślę, że ludzie nie powinni się tym denerwować, bo nie będą tego oglądać w każdy weekend, więc tak naprawdę nic się nie zmieni.
Debatę na temat poleceń zespołowych, a w konsekwencji zniesienie zakazu ich stosowania wywołał wyścig w Niemczech, podczas którego Felipe Massa oddał zwycięstwo Fernando Alonso. – Przypadek Ferrari był bardzo brutalny i tak zły, jak to tylko możliwe, no i chodziło o prowadzenie w wyścigu. Fernando przez cały czas był za Felipe, naciskał go i Ferrari zrobiło swoje – podsumował Webber.
Pomimo licznych starć z Sebastianem Vettelem i sugestii, że Red Bull faworyzuje Niemca, Australijczyk przyznał, że nigdy nie pomyślał o zmianie ekipy. – Wiedziałem, że jako zespół możemy przezwyciężyć te problemy i pójść naprzód. Więc nie przemknęło mi nawet przez myśl, żeby odejść do innej stajni – przyznał trzeci kierowca mistrzostw świata 2010.

Kolejny rajd Kubicy

Już w najbliższy weekend Robert Kubica wystartuje w swoim kolejnym rajdzie – tym razem będzie to Rally Internazionale Il Ciocchetto

Pilotowany przez 31-letniego Włocha, Giuliano Manfrediego, Polak wystartuje Renault Clio RS Williams z numerem 20 i będzie rywalizował w klasie A7. W rajdzie weźmie co prawda udział mistrz Europy Luca Rossetti (Fiat Punto S2000), ale za faworytów imprezy w Toskanii uchodzą Paolo Ciuffi (Subaru Impreza S14 WRC), trzykrotny zwycięzca Rally Il Ciocchetto, oraz Gabriele Ciavarella (Peugeot 206 WRC).
Trasa rajdu została podzielona na trzynaście odcinków specjalnych, liczących w sumie 34 kilometry. W sobotę zostanie rozegranych siedem oesów, natomiast w niedzielę – sześć.

środa, 15 grudnia 2010

Van der Garde i Virgin?

Manager Giedo van der Garde, Jan Paul ten Hoopen, uważa, że jego podopieczny może jeszcze zdobyć posadę w ekipie Virgin i zostać partnerem Timo Glocka.

– Giedo jest gotowy – powiedział Hoopen, dodając że w przypadku posady w Virgin w grę wchodzą nie tylko pieniądze. – Mamy nadzieję, że decyzja zostanie podjęta przed Świętami Bożego Narodzenia. Zespół potrzebuje trzech rzeczy: szybkości, potencjału i budżetu. Nie jest tak, że ten, który zbierze największe pieniądze automatycznie zdobędzie posadę. Giedo bardzo rozwinął się w ostatnich latach i dlatego jest atrakcyjnym kąskiem dla zespołu – dodał.
Ostatnie trzy lata były dla Holendra udane, choć nie do końca poszły zgodnie z jego planami. – W dużej mierze zrealizowaliśmy nasze zamierzenia. Giedo zdobył mistrzostwo Formuły Renault 3,5, zaliczył udany debiut w GP2, kończąc w czołówce zestawienia z trzema zwycięstwami na koncie. W drugim sezonie miało być mistrzostwo, ale tego z różnych powodów nie udało nam się osiągnąć. Nie wszystko było bowiem pod kontrolą Giedo. Wierzymy jednak, że ma szansę – stwierdził Hoopen.
Warto dodać, że o etat w Marussia Virgin ubiegają się jeszcze Jérôme D’Ambrosio i Michaił Aloszyn

Chcą trzeciego samochodu

Prezes Ferrari Luca di Montezemolo powiedział, że nadal będzie nalegał, aby czołowe ekipy mogły wystawiać w przyszłości po trzy samochody. Włoch chce także, żeby rozluźnione zostały restrykcje dotyczące testów.

– Małe ekipy? Szczerze mówiąc, czuje, że lepsza byłoby możliwość wystawiania trzech aut, niż oglądanie samochodów, które miałyby kłopoty nawet w GP2 – powiedział w typowy dla siebie sposób di Montezemolo. – To jest pomysł, który ponownie zamierzamy forsować.
Prezes marki z Maranello krytycznie ocenia obowiązujący w Formule 1 zakaz testów. – Musimy także odblokować te absurdalne ograniczenia testowe – dodał do Montezemolo. – Formuła 1 jest jedynym sportem, w którym nie ma żadnej szansy, aby potrenować. To tak, jakby poprosić Real Madryt, Milan, czy Inter, żeby grali bez butów z wkrętami w deszczu albo bez rozgrzewki przed meczem w Lidzie Mistrzów.
Są jednak i powody do zadowolenia. Di Montezemolo ucieszył się, że FIA zniosła zakaz stosowania poleceń zespołowych, likwidując tym samym panującą w F1 hipokryzję. – Na szczęście, zasada zakazująca team orders została zniesiona, ponieważ była to naprawdę obłudna reguła. To zawsze była część sportu i ci, którzy ścigają się dla Ferrari doskonale zdaja sobie sprawę z tego faktu – zaznaczył Włoch. – FIA pod wodzą Jeana Todta pracuje znakomicie i decyzja dotycząca poleceń zespołowych potwierdza to.

Wina niedoświadczonych kierowców


Zdaniem Colina Kollesa, szefa Hispania Racing, jego zespół nie zakończył sezonu przed pozostałymi nowymi ekipami, ponieważ nie miał tak doświadczonych kierowców, jak rywale.
– Ustabilizowanie zespołu i poprawa osiągów – nakreśla Kolles przyszłoroczne cele zespołu HRT. Winę za nieukończenie tegorocznej kampanii na czele zestawienia debiutantów boss Hispanii zrzuca na niedoświadczonych kierowców zespołu, czyli Bruno Sennę, Karuna Chandhoka i Sakona Yamamoto (w trzech wyścigach barwy zespołu reprezentował jeszcze Christian Klien).
– To był trudny rok, ale byliśmy najbardziej niezawodnym z nowych zespołów. Jedynym powodem, dla którego nie ukończyliśmy mistrzostw świata na dziesiątej pozycji, było to, że Lotus i Virgin posiadali bardziej doświadczonych zawodników. Myślę jednak, że podczas testów [opon Pirelli w Abu Zabi – przyp. red.] pokazaliśmy całkiem niezłe osiągi w porównaniu z pozostałym nowymi ekipami – twierdzi szef Hispanii.
Kolles podkreśla, że w 2011 roku jego stajnia będzie starała się pokazać z lepszej strony. – Niezawodność była naszym pierwszym celem. Dużo się nauczyliśmy i mam nadzieję, że od teraz będziemy mogli bardziej skoncentrować się na osiągach – dodaje. – Pracujemy nad tym, aby dysponować lepszym pakietem, niż w 2010 roku. Z mojego punktu widzenia sezon nie był tak dobry, jak chcieliśmy jeśli chodzi o osiągi, więc w tej kwestii musimy się poprawić – oczywiście zależy to od całej masy czynników, ale pracujemy nad tym, aby osiągnąć nasze cele.

Alonso się odchudza

– Fani powinni być gotowi na to, że będę chudszy – powiedział Fernando Alonso podczas przedświątecznego spotkania pracowników Ferrari w Maranello.

Pomimo podniesionego do 640 kg limitu minimalnego ciężaru auta z kierowcą oraz wprowadzenia ograniczeń w rozkładzie masy (przód 45,5-46,7% - tył 53,3-54,5%), odchudzanie powraca do Formuły 1 wraz z systemem odzyskiwania energii kinetycznej (KERS). W wywiadzie dla El Mundo ważący obecnie około 68 kg Alonso powiedział, że przed startem sezonu zamierza zgubić dwa-trzy kilogramy.
– Wraz z powrotem KERS-u każdy kilogram, który kierowca zrzuci, będzie można wykorzystać jako balast. Dlatego mam zamiar trochę schudnąć – oświadczył as Ferrari. – Chcę także poprawić moją formę przed najdłuższymi mistrzostwami w dziejach, ponieważ przez dziesięć miesięcy trzeba będzie utrzymać pełną sprawność – dodał Hiszpan.

Zasłużył jak nikt

Mark Webber jest przekonany, że za swoje osiągnięcia w sportach motorowych dyrektor techniczny Red Bulla, Adrian Newey powinien otrzymać tytuł szlachecki.

Samochody zaprojektowane pod okiem Anglika siedmiokrotnie zdobywały mistrzostwo świata konstruktorów (1992, 1993, 1994, 1996, 1997, 1998, 2010), a Sebastian Vettel został siódmym kierowcą, który sięgnął po tytuł w klasyfikacji kierowców, jeżdżąc autem zbudowanym przez Neweya. Nic dziwnego, że według Marka Webbera aktualny dyrektor techniczny Red Bulla powinien zostać nobilitowany. – Jeżeli ktoś powinien otrzymać tytuł szlachecki, to jest nim Adrian – oświadczył Australijczyk w BBC Radio 5 Live.
– On jest geniuszem. Jego zdolność rozumienia potrzeb auta pod względem aerodynamiki stanowi jego największą siłę i tym, co sprawia, że jego samochody jeżdżą tak szybko – kontynuował Australijczyk. – To podobne zajęcie jak projektowanie samolotów albo jachtów. Adrian jest rewelacyjny w rozumieniu tego, w jaki sposób samochód generuje siłę docisku, dzięki czemu auto osiąga czasy okrążeń, otwierające drogę do zwycięstw.
Webber podkreślił, że Newey sprawdzał się w każdym projekcie, w który był zaangażowany. – Adrian jest jedną z najważniejszych osób w naszym zespole, a jego geniusz do projektowania aut F1 jest powszechnie znany – dodał. – Do niego należy niesamowity rekord, ponieważ jego auta wygrały ponad sto wyścigów. Zdobywał tytuły z trzema różnymi zespołami i gdziekolwiek nie pracował, sprawdził się. Czasami oczywiście potrzeba na to czasu. Nie wystarczy machnąć różdżką nad samochodem. Z nami zajęło mu to cztery lata.

wtorek, 14 grudnia 2010

Nie jesteśmy spadkobiercami Lotusa

Prezes stajni z Enstone, Gerard Lopez w rozmowie z BBC Radio Oxford podkreślił, że jego ekipa nie rości sobie pretensji do bycia spadkobiercą zespołu Colina Chapmana. Dodał również, że celem Lotusa Renault w 2011 roku będą zwycięstwa.

Szefa Genii Capital nie martwi spór z Team Lotus o nazwę. – Nie martwię się tym, a przyczyna jest prosta – jestem pewien tego, jak będziemy się nazywać. Czy oni będą startować pod taką nazwą, nie jestem pewien, więc to czyste spekulacje, że w stawce pojawią się cztery auta Lotusa – oznajmił.
Lopez dodał też, że jego zespół nie rości sobie pretensji do tego, aby być spadkobiercą tradycji Lotusa założonego przez Colina Chapmana. Jego zdaniem nie ma do tego prawa również ekipa Tony’ego Fernandesa. – Mamy do tego bardzo pragmatyczne podejście. Od półtora roku dyskutujemy z Protonem i Lotusem o wielu projektach poza Formułą 1. Rozmowy dotyczące F1 rozpoczęły się, gdy nie byli już związani z 1Malaysia Racing i zaproponowali, żebyśmy pracowali razem – powiedział prezes Lotus Renault.
– Dla Grupy Lotusa i Protona miało to wiele sensu. Myślę, że ani my, ani Grupa Lotusa nie może się uważać za spadkobierców wyścigowej ekipy Colina Chapmana – oznajmił. – Sądzę, że sprawa jest jasna: jesteśmy zespołem startującym pod nazwą Lotus, który jest powiązany z Grupą Lotusa, producentem aut Lotus. I to wszystko. Nie rościmy sobie pretensji do bycia kontynuatorem starego zespołu Lotusa, jak to robi 1Malaysia Racing. I właśnie to jest przyczyną sporu, a tak naprawdę ani my, ani oni, nie mamy prawa do tego rodzaju roszczeń.
Zapytany o przyszłoroczne cele zespołu, Lopez odparł: – Będę rozczarowany, jeżeli nie będziemy w 2011 roku wygrywać wyścigów, albo przynajmniej nie będziemy o nie walczyć – zaznaczył. – Zwycięstwa mogą sprawić, że staniemy się chciwi. Jeżeli będziemy walczyć o zwycięstwa, kto wie, jak wysoko zawędrujemy w mistrzostwach świata, ale celem są zwycięstwa.

Nowe Ferrari pod koniec stycznia

Prezes Ferrari, Luca di Montezemolo powiedział, że włoska stajnia przedstawi swój przyszłoroczny samochód pod koniec stycznia.

Zapytany podczas spotkania z dziennikarzami o termin oficjalnej prezentacji następcy modelu F10, di Montezemolo oznajmił, że odbędzie się ona pomiędzy 25 a 31 stycznia. Oznacza to, że maszyna Fernando Alonso i Felipe Massy będzie gotowa na pierwszą turę przedsezonowych testów, które ruszą 1 lutego na Circuit Ricardo Tormo pod Walencją.
Włocha poproszono także o ocenę występów swoich kierowców w sezonie 2010. – Alonso za swój pierwszy sezon w Ferrari zasługuje na 9,5, ale niestety, nawet on nie zdołał zdobyć tytułu – podkreślił di Montezemolo. – Co do Felipe, to w pewnym momencie sezonu odpuścił i posłał do walki swojego brata. Za to należy mu się siódemka z minusem.