Sebastian Vettel o przywiązaniu do Red Bulla, nieprzewidywalnej Formule Jeden i marzeniu powtórzenia "wyblakłej" ściany Schumachera.Po szaleństwie mediów, które nastąpiło po
wygraniu tytułu, nie widywaliśmy cię przez ostatnie kilka tygodni. Co porabiałeś?
Cóż, zaplanowałem, aby jak zawsze ukryć się na czas świąt i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobało. Jedną z podstawowych potrzeb przed rozpoczęciem nowego sezonu Formuły 1 jest całkowite naładowanie baterii, aby rozpocząć go z taką samą niepowstrzymaną werwą, z jaką zakończyłem 2010. Święta spędziłem z rodziną, później udałem się na narty. To było bardzo relaksujące, a jednocześnie przysłużyło się mojej kondycji. Na resztę czasu po prostu zostałem w domu. Dużo mówiłem o miejscach, które odwiedzę, ale prawda jest taka, że spędziłem ten czas jak kanapowiec. W ciągu ostatnich dwóch tygodni rozpocząłem intensywny program szkoleniowy- jestem tutaj po to, aby zobaczyć, czy samochód jest przygotowany tak dobrze, jak ja! (śmiech)
Jesteś broniącym tytułu mistrzem. Czy to inspiruje cię do bardziej wzmożonego treningu fizycznego, a może mniej? To trudne, aby w tych dniach zrobić więcej, ilość czasu stała się bardzo ograniczona. Musisz rozwijać się w bardzo napiętym systemie, który pozwoli ci wypełnić wszystkie zobowiązania i podnieść twój poziom sprawności. Celem jest oczywiście zrobić więcej, ponieważ chcesz się bronić i być lepszy. Jeżeli pozwolisz sobie na zastój, Formuła 1 okrutnie cię za to ukarze. To odnosi się zarówno do formy fizycznej kierowcy, jak i technicznego rozwoju samochodu. To prosta prawda. Jeżeli nie przesuwasz się do przodu, cofasz się - zwłaszcza w tak wysoce konkurencyjnym sporcie. F1 nigdy nie wybacza kroków wstecz.
Jak to jest być mistrzem? Numer jeden na samochodzie jest symbolem twojego sukcesu ...
Uwierz mi, to fantastyczne uczucie - i nie tylko ze względu na numer na samochodzie. Budzenie się każdego ranka z szerokim uśmiechem, a im dłużej się w tym zatapiasz, tym szerszy jest uśmiech. Jeden z momentów, kiedy absolutnie mnie olśniło, była chwila wznoszenia trofeum w Monako. Nagroda nosi moje imię i nie powinno być żadnych wątpliwości, wszystko co muszę zrobić, to patrzeć na nią, aby upewnić się, że to nie sen. To czyni bardzo dumnym, ale potem, jako zawodowy sportowiec, odkładasz tą bezproduktywność na bok, aby ponownie skoncentrować się na podstawowym celu działań.
Jakie będzie twoje motto na ten sezon?
Ha, nie wiem czy kiedykolwiek miałem motto!
Może nie spoglądasz na to jak na motto, ale w zeszłym sezonie twoim ‘hasłem przewodnim’ zdawało się być zdanie ‘nigdy się nie poddawaj’…
Ale powodem tego było raczej to, jaki jestem, a nie jaką dewizę wybrałem. Ale jeżeli mówimy o moich aspiracjach, to jasne, że chcę być bardziej konkurencyjny w pierwszych wyścigach, nie chcę wystartować tak wolno, jak w zrobiliśmy to w 2010. Będziemy w pozycji pozwalającej na gromadzenie punktów i uniemożliwiającej zgarnięcie ich innym sprzed naszego nosa od samego początku. Nie miałbym nic przeciwko nieco mniej ekscytującemu sezonowi, z mniejszą ilością znaków zapytania- chociaż wiem, że fani bardzo to lubią. Oczywiście po pierwszym wyjściu z samochodu trudno powiedzieć, jaki będzie. Jest tak wiele nowych rzeczy i zmian, że na początek musimy zebrać wystarczającą ilość danych, a dopiero później oglądać się na to, co robią inni. Nie sądzę, aby to było wielkim sekretem, że już nigdy nie będę czerpał radości z bycia drugim, więc możecie być pewni, że zrobię wszystko dla deja vu w tym sezonie.
Wspomniałeś o swoim mistrzowskim trofeum. Jak dużo tytułów zaspokoiłoby Twój apetyt?
Ha, kiedy otrzymałem trofeum powiedziano mi, że będę musiał je oddać na końcu tego sezonu- jedyną szansą, aby je zatrzymać, jest wygranie mistrzostwa ponownie! Ta nagroda była przez tyle lat częścią domu Michaela Schumachera, że jestem pewien, że kiedy musiał ją oddać, na ścianie było wyblakłe miejsce. Chcę doświadczyć tego samego! (śmiech)
Miałeś zaszczyt wzięcia RB7 na pierwszy przejazd. Czy powodem tego było to, że jesteś mistrzem?
Zbyt wiele jest analizowania, kto wyprowadzi samochód z garażu po raz pierwszy. Uwierz mi, każdy z nas zakończy sesję testową z takim samym przebiegiem - to się liczy.
Jakie było twoje pierwsze wrażenie dotyczące RB7?
Ferrari obawia się, że stopień złożoności kierownicy może drażnić kierowców. Czy również się tego obawiasz?Zawsze niezwykłym wydaje mi się, że wygraliśmy już oba mistrzostwa z samochodem z nr 6. To czyni mnie dumnym. Ale wracając do pytania. RB7 jest ewolucją RB6, więc odczucia są podobne. Jak dobry, i jak dobry jest w porównaniu do innych- to stanie się oczywiste prawdopodobnie w Bahrajnie, może podczas ostatniego testu, a może nawet podczas wyścigu. Niby dlaczego nie powinniśmy być na tym samym poziomie, co w zeszłym sezonie? Nic nie stoi na przeszkodzie, aby stać się jednym z najgorętszych kandydatów do tytułów.
Nie wiem, jaki rodzaj kierownicy mają, ale to prawda. Jest wiele przycisków, które musisz używać w tym roku. Zobaczymy, jak każdy z nas sobie z tym poradzi. Jeden dzień to stanowczo za mało, aby wydawać osąd.
Jesteś w tym sezonie łupem. Bardziej komfortowo czujesz się jako myśliwy czy zwierzyna?
Spodziewasz się, że Fernando Alonso będzie twoim największym przeciwnikiem, czy też wprowadzone zmiany mogą nakreślić zupełnie inny scenariusz?Jeżeli chodzi o to, że to znak, że jestem mistrzem- dobrze się z tym czuję. Jestem jednak świadomy faktu, że muszę atakować od nowa, ponieważ mistrz, czy nie, wszyscy zaczynamy od zera.
Zawsze trzeba liczyć się z Fernando Alonso, jako jednym z faworytów, ale nie możesz też lekceważyć McLarena i Mercedesa. Kto wie, może uda się komuś z zewnątrz i w tym roku zobaczymy kilka niespodzianek. Chcę powiedzieć - musisz liczyć na własne siły, ale nigdy nie trać z oczu innych - zarówno tych najbliższych, jak i dalszych przeciwników!
Było dużo spekulacji o twojej przyszłości w Red Bullu…
Jeżeli podczas długich i nudnych zimowych weekendów wszystko jest ciche i nie ma prawdziwych newsów do przedyskutowania, nagłówki są wymyślane. Zawsze mówiłem, że czuję się szczęśliwy tu, gdzie jestem - i nie mówię tego tylko ze względu na moją umowę - wprost nie mogę się doczekać następnego i następnego udanego sezonu z moim zespołem. Potem zobaczymy, gdzie się znajdziemy. Ferrari jest legendarnym teamem - tak jak Mercedes. To coś niezwykłego móc jeździć dla legendy i być na tym stanowisku pożądany, ponieważ prawdą jest, że każdy kierowca Formuły Jeden marzy o prowadzeniu dla tego zespołu, ale niewielu zostaje o to poproszonych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz