W dalszym ciągu niewiadomym jest, który z kierowców aspirujących do udziału w czempionacie 2011 zyska aprobatę szefostwa HRT. Jeśli decydujący głos mają zabrać "prezydenci USA", trudności z pozostaniem w Murcji może mieć faworyt mediów do zajęcia fotela F111, Vitantonio Liuzzi. Włoch zapewnia, że nie ma zamiaru pełnić obcej sobie roli pay-drivera.
Jeśli wierzyć słowom Naraina Karthikeyana, HRT chce zatrudnić kierowcę, który powiększy zespołowy budżet. Zapytany o konieczność "uiszczenia" wpisowego przez kandydatów, Hindus odpowiada:
"Oczywiście, kierowca przyniesie z sobą jakieś pieniądze. Połowa stawki wnosi jakieś fundusze do swoich zespołów. Nic ma w tym nic niespotykanego."
"Nasz team ma pewne pomysły jeśli chodzi o marketing i mam wrażenie, że na tym polu pójdziemy krok naprzód. Pieniędzy na sezon wystarczy, choć wiadomo, że te w Formule Jeden są zawsze bardzo mile widziane."

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz