Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 6 lutego 2011

Wiem, że nic nie wiem czyli 'potestowe’ refleksje kibica

Nie skąpiliśmy - i skąpić nie mamy zamiaru - miejsca na przemyślenia Czytelników. Tym bardziej, jeśli pojawiają się one w ... niezwykłej?, ciekawej?, antycznej?... formie. Potestowymi refleksjami F1 dzieli się dziś z Wami .

Coś mi się zdaje, że wielki myśliciel Sokrates swoje słynne powiedzenie "
wiem, że nic nie wiem” sformułował oglądając treningi i przygotowania rydwanów do igrzysk.
Wyciąganie jakichś daleko idących wniosków w Formule 1 po pierwszych testach jest niemożliwe, dlatego też nie ma co filozofować i najlepiej skupić się na tym, co jest wiadome.

Zespoły nie pokazały pełnego potencjału - EUREKA! Podczas pierwszych jazd testowych sprawdza się niezawodność i działanie nowych elementów - tych wymyślonych i tych narzuconych przez regulamin. Chyba w tym roku najważniejszą z nich jest praca opon nowego dostawcy. Po pierwszych wrażeniach kierowców można się domyślać, że nie są to opony do długiej jazdy. Zużywają się błyskawicznie, powodując duży spadek tempa. Kubica mówił, żartując [?]: "Jeśli chcesz w czasie wyścigu urządzić sobie zjazd na pięć czy sześć pit-stopów, to w porządku, ale będziesz potrzebował więcej kompletów opon''. Jeśli dodamy do tego cieplejsze warunki i specyfikę niektórych torów, to czekają nas albo wyścigi 'greckich' herosów, - którzy na sponiewieranych gumach bohatersko będą walczyć o utrzymanie się na torze - albo  powolne [jak na standardy F1], spacerowe przejazdy w celu oszczędzenia opon. Jest jeszcze jedna możliwość, Pirelli popracuje trochę i będzie szybko i emocjonująco.

Kolejną nową rzeczą są systemy poprawy wyprzedzania: KERS i uginany tylny spojler. ,,Dopalacz'' już przerabialiśmy. Okazało się, że nie zadowolił on ani świata F1, ani ekologów. Jednak postanowiono do niego wrócić - po co? Sam nie wiem. Regulowane skrzydło tylne przynajmniej w ocenie Roberta daje większego "kopa” niż KERS. Trzeba jednak nauczyć się je stosować i modlić się, żeby zawsze wracało do pierwotnego położenia, bo inaczej spotkanie z bandą murowane. Wydajność ruchomego spojlera i sprawność jego obsługi będzie szczególnie ważna podczas kwalifikacji, gdzie można będzie używać go do woli. Kto nauczy się machać tym skrzydełkiem jak koliber, będzie mógł się dobrać do szampańskiego nektaru bogini zwycięstwa, zamkniętego w zielonej butelce i smakowanego z wysokości podium

O "nosach'' nie ma co się rozpisywać, bo jaki kto ma, każdy widzi. Im bardziej grecki, tym lepiej...  Zajmijmy się więc drugą stroną - wydechem. Lotus Renault [ten czarny] zastosował innowacyjną konstrukcję tego elementu. Dziś jeszcze nie wiemy, czy to rozwiązanie pozwoli walczyć o laur zwycięstwa. Pewne jednak jest to, że schowany wydech wzbudził zainteresowanie nie tylko dziennikarzy i kibiców, ale przede wszystkim szefów i inżynierów konkurencyjnych zespołów. Z pewnością bacznie przyglądali się oni testom R31 i teraz tęgie głowy myślą "czy i jak" zastosować to rozwiązanie.

Pierwsze testy odsłoniły nam pewne sprawy, ale na rozstrzygnięcie najważniejszej - kto jest najszybszy - przyjdzie nam jeszcze poczekać, obstając przy sokratesowym "wiem, że nic nie wiem''. Patrząc na wyniki pierwszych testów możemy jedynie podejrzewać, że rydwan Kubicy to dobra konstrukcja, konie z innym wydechem też wydają się mocne. Miejmy nadzieję, że problem z szybko zużywającym się okuciem kół nie będzie piętą achillesową stajni z Enstone. O naszego Herosa z Krakowa nie musimy się martwić, urodził się przecież z lejcami w rękach i wyśmienicie potrafi powozić. Biorąc to wszystko pod uwagę, możemy spać spokojnie przed następnymi próbami, i z nadzieją czekać na igrzyska.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz