Niewiele osób może zrozumieć sytuację, w której znalazł się Robert Kubica, lepiej od Nikiego Laudy. Były trzykrotny mistrz Formuły 1 wrócił do ścigania po ciężkim wypadku. Z tą różnicą, że ucierpiał "na służbie", czyli w czasie wyścigu F1.
Austriak wcześniej dał wyrazy wsparcia Kubicy. Zapewniał, że skoro jemu udało się wrócić - mimo strasznych poparzeń, śpiączki a nawet odprawienia przez księdza sakramentu namaszczenia chorych - to i Polakowi się uda.Teraz jednak Lauda powiedział, co naprawdę myśli o wypadku Roberta Kubicy.

- Po pierwsze kierowca powinien wykonywać swoją pracę. A pracą Kubicy jest Formuła 1. Tylko siebie Robert może winić za to, co mu się stało. Czy ktoś kazał mu brać udział w rajdzie? Nie. To była samolubna decyzja.
Szef Renault Eric Boullier próbował tłumaczyć, że rajdy pomagały Kubicy być lepszym kierowcą w F1.
- To nonsens. Nie ma to nic wspólnego z Formułą 1. To zupełnie inne dyscypliny - zakończył austriacki mistrz.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz