W porównaniu z konkurencją auto włoskiej ekipy nie olśniewa nowatorskimi rozwiązaniami, ale dyrektor techniczny Aldo Costa zupełnie nie przejmuje się tym, co pokazali rywale.
Czytając o radykalnych projektach układów wydechowych Lotusa Renault czy Red Bulla oraz podwójnej podłodze Toro Rosso można dojść do wniosku, że Ferrari F150 jest mało wyszukaną konstrukcją. W klimacie błyskotliwych zabiegów inżynieryjnych konserwatywne podejście może wiele kosztować ekipę z Maranello, ale może się także okazać jej wielkim atutem. Tak uważa dyrektor techniczny Ferrari.
– Myślę, że najszybszy samochód będzie stanowił kombinację wydajności aerodynamicznej, charakterystyki mechanicznej oraz niezawodności. Musimy jeszcze poczekać – uspokajał Włoch. – Jeśli zdecydowałeś się na pewne ekstremalne rozwiązania możliwe, że przyjdzie ci za to zapłacić w innych obszarach. Potrzeba bardzo zrównoważonego podejścia, aby zbudować szybkie i zwycięskie auto.
Kolejne aktualizacje pakietu aerodynamicznego F150 planowane są na testy w Barcelonie i Bahrajnie. – Tak jak już mówiłem podczas prezentacji, wykonaliśmy pewien krok rozwojowy i planujemy kolejne. Z punktu widzenia mechaniki do czasu jazd w Jerez auto będzie już praktycznie gotowe, ale nie jeśli chodzi o aero. Będą kolejne ewolucje.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz