Szef FOM i burmistrz Melbourne - Robert Doyle - zdążyli już wymienić "uprzejmości" na łamach prasy, stawiając pod znakiem zapytanie obecność Australii na mapie F1. Zdaniem Doyle'a, wyścigowa inwestycja, na którą idą pieniądze z kieszeni podatnika, nie zwraca się, a jej koszta będę wzrastać w kolejnych latach. Bernie Ecclestone zaznacza z kolei, że FOM nie ma zamiaru rezygnować z Melbourne, jeśli jednak taka będzie wola władz australijskiego miasta...
Rob Walker - szef kangurzego GP - przyznaje, że "niemal codzienne" rozmawia z Ecclestone'em, który czuje się dotknięty komentarzami Doyle'a.
"Sądzę, że jest zawiedziony postawą majora tak wielkiego miasta, który po raz pierwszy od 40 lat kwestionuje wartość wyścigu F1. Wyścigu, który pod względem wartości równa się Mistrzostwom Świata w piłce nożnej czy Olimpiadzie."
"Czuł się całkiem dotknięty tymi komentarzami i mimo iż ma tu wielu przyjaciół i jest dumny z frekwencji w Melbourne... ma kilka opcji. Nie życzy sobie, aby ludzie obrażali tę markę [F1]."

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz