Jenson Button to kierowca, który bodaj najczęściej i najbardziej dosadnie mówi o swym stanowisku względem poleceń zespołowych. Gdy Formuła Jeden głowiła się nad możliwością wykreślenia zakazu stosowania team orders z regulaminu, Brytyjczyk mówił nawet:
Mistrz świata 2009 zachowuje jednak i fotel kierowcy F1 i spokój w związku ze sprawiedliwą rywalizacją z Lewisem Hamiltonem. W dzień prezentacji MP4-26 Button stwierdził:"Nie będę zainteresowany rywalizacją w F1, jeśli w grę wchodzi opcja bycia albo kierowcą numer jeden, albo kierowcą numer dwa. Jaki jest tego sens? Kierowca jest tu po to, aby zwyciężać i każdy powinien mieć takie same szanse - takie same, jak prowadzący drugi bolid twojego zespołu."
"Nie uważamy, aby polecenia zespołowe miały być stosowane od samego początku sezonu. Jestem nawet pewny, że tak nie będzie. Zespoły będą zdawać sobie sprawę z tego, iż równy udział dwóch kierowców w wyścigu jest lepszych niż w przypadku tylko jednego."
"Można powiedzieć, że znaczenie poleceń zespołowych jest olbrzymie, ponieważ więcej punktów może zdobyć wybrany kierowca. Ale z drugiej strony morale zespołu musi być wówczas w fatalnym stanie, bo 'drugi' ma świadomość bycia za czyimiś plecami. Jestem szczęśliwy z pozycji, jaką zajmuję w zespole. Tu nie ma team orders. Tak powinno być, gdy w teamie ściga się dwóch mistrzów świata.”

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz