Mamy pomysł, jak zoptymalizować procedurę wykorzystania ruchomego tylnego skrzydła i nie zawahamy się go użyć - pomyślała FIA, wyznaczając 600-metrową strefę wyprzedzania.
Słowa Roberta Kubicy nie pozostawiają wątpliwości: ruchome/regulowane skrzydło tylne może stanowić broń o potężnym polu rażenia, jeśli tylko jest wykorzystywane odpowiednio. Słowem-kluczem powyższego jest właśnie "pole rażenia", które FIA chce dokładnie dookreślić.
Autosport podaje dziś, że FIA poinformowała zespoły F1 odnośnie do swoich planów uatrakcyjnienia widowiska Grand Prix. Nadrzędna idea jest taka, by zwiększyć liczbę [prób] wyprzedzeń, ale z zachowaniem koniecznej dozy trudności w trakcie podejmowania manewru przez kierowcę. Źródła podają, że najnowszym pomysłem FIA jest wyznaczenie ostatnich 600 metrów głównej prostej na danym torze na "strefę wyprzedzania", w której dopuszczone będzie aktywowanie mechanizmu tylnego skrzydła.
Rzecz wiadoma już od jakiegoś czasu: użycie 'skrzydła do wyprzedzania' możliwe będzie tylko wówczas, jeśli kierowca będzie znajdował się za plecami rywala w odległości jednej sekundy. Wszystko to rozgrywać się będzie w strefie wyprzedzania. FIA wierzy, że 600 metrów stanowi długość optymalną - wyprzedzanie jest możliwie, ale też nie będzie zbyt proste. Symulacje miałyby wykazywać, że w zależności od konstruktu danego bolidu, zysk prędkości po aktywowaniu skrzydła może wynosić 10-12 km/h. Ważne: kierowcy będą mogli stosować rozwiązanie także podczas treningów i kwalifikacji.
Autosport podaje, że celem uczynienia nowej procedury łatwiejszą w odbiorze TV, na torze wyznaczone zostaną linie, wskazujące na strefę wyprzedzania i czasu/odstępu pomiędzy bolidami.
Pojedyncza linia oznaczać będzie początek strefy wyprzedzania, z kolei dwie linie - namalowane na zakręcie poprzedzającym główną prostą - będę wyznaczały dystans/odległość jednej sekundy. FIA zyska w ten sposób także wizualne "zapewnienie" na wypadek awarii przekaźników czasowych. Wstępna próba tego rozwiązania ma zostać przeprowadzona już w przyszłym tygodniu w Jerez, natomiast próba generalna ma mieć miejsce w Bahrajnie, w czasie ostatnich testów pre-sezonu. Jeśli okaże się, że dystans 600 metrów pozwala na zbyt łatwe wyprzedzanie, FIA ma zadecydować o jego ukróceniu.
Autosport podaje, że wstępną ideą FIA jest zastosowanie zarysowanej powyżej procedury w czterech pierwszych Grand Prix sezonu i podjęcie namysłu "co dalej" po dokonaniu uważnych analiz wyników wespół z zespołami. W takim układzie, w Bahrajnie, Australii i Malezji strefa wyprzedzania rozciągałaby się na prostej startu-mety [wyjątek stanowią tu Chiny].

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz