– Szkoda, że straciłem tyle czasu – powiedział Felipe Massa, którego program w Cheste zakłócił pożar Ferrari, spowodowany wyciekiem oleju.
Brazylijczyk zmienił dzisiaj Fernando Alonso i kontynuował prace rozwojowe F150, koncentrując się na poznawaniu auta i ogumienia Pirelli. – Jestem zadowolony z tego, jak zachowują się opony. Myślę, że poziom degradacji, to pozytywna rzecz, jeśli chodzi o spektakl – zaznaczył Felipe. – Szkoda, że nie mogłem przejechać więcej okrążeń, ale moje odczucia były podobne do tych z Abu Zabi, nawet jeśli siedziałem za kierownicą całkiem innego auta. Moim zdaniem, nie trzeba wiele zmieniać i Pirelli podąża we właściwym kierunku.
Nie wszystko układało się dzisiaj w obozie Ferrari jak należy. W trakcie pierwszego przejazdu w F150 doszło do wycieku oleju, co doprowadziło do drobnego pożaru. – Olej dostał się na wydech i opony, co spowodowało piruet Felipe i wywołało drobny pożar, który doprowadził do uszkodzeń – wyjaśniał dyrektor techniczny Aldo Costa. Usunięcie szkód zabrało ponad cztery godziny, ale pomimo tego Massa przejechał 80 okrążeń toru Ricardo Tormo.
Według Costy, odpowiedź na pytanie o układ sił, pozostaje na razie otwarta. – Wiele pytań wisi jeszcze w powietrzu i nakreślenie realnego obrazu sytuacji, zaczynając od opon, jest niemożliwe – oceniał Włoch. – Jesteśmy zadowoleni z tego, co udało nam się zrobić. Jesteśmy mniej więcej tak, gdzie się spodziewaliśmy, nawet jeżeli przed nami jeszcze wiele pracy, aby w pełni poznać auto, szczególnie w zakresie aerodynamiki i opon. Gdybyśmy jednak mieli powiedzieć, gdzie znajdujemy się w porównaniu z innymi, nie bylibyśmy w stanie udzielić precyzyjnej odpowiedzi. Nie twierdzę, że potykamy się w ciemnościach, ale nie jest łatwo, biorąc pod uwagę, jak wiele nieznanych czynników jest tutaj w grze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz