Łączna liczba wyświetleń

środa, 26 stycznia 2011

KUBICA: Celem zwycięstwa

W wywiadzie udzielonym witrynie f1.com Robert Kubica opowiedział o dotychczasowej karierze, rajdowej pasji oraz celach na sezon 2011.

Robert, niebawem rozpoczniesz szósty sezon startów w Formule 1. W ostatnich pięciu latach przeszedłeś drogę od świetnego debiutanta przez kandydata do mistrzostwa i nękanego pechem kierowcy jeżdżącym w środku stawki. W ostatnim sezonie wróciłeś do czołówki.
Każdy z pięciu sezonów bardzo różnił się od pozostałych. Mieliśmy wiele zmian w kategoriach specyfikacji auta, przepisów, opon, ambicji oraz wyników. W pierwszym sezonie byłem kierowcą testowym, następnie piątkowym, a w końcu startowałem w wyścigach. Cieszyło mnie to, ponieważ zdobyłem wiele doświadczenia, a na Monzy stanąłem na podium, co pozostanie jednym z najlepszych momentów. Sezon 2007 nie był zbyt satysfakcjonujący. Nękały mnie problemy techniczne, a w Montrealu zaliczyłem poważny wypadek. Sezon 2008 rozpoczął się bardzo dobrze. Najważniejszym punktem mistrzostw był wyścig w Kanadzie. Wygrałem go i objąłem wówczas prowadzenie w tabeli. Niestety zespół nie podzielał moich celów na tamten sezon. Zdecydowali zatrzymać rozwój samochodu i skoncentrować się na kolejnym roku. Szkoda, bo uważam, że zespół stracił wyjątkową okazję. Jestem pewien, że nie tylko ja żałuję tej decyzji. 2009 rok był natomiast koszmarem. Auto zbudowane wokół KERS nie działało właściwie. Kiedy pozbyliśmy się KERS zostałem z dużymi problemami dotyczącymi rozmieszczenia obciążenia. W połowie sezonu BMW podjęło decyzję o wycofaniu się z F1, ale druga część mistrzostw była dobra, czego kulminacją było podium w Brazylii. W 2010 roku pojawiłem się w Renault i znalazłem tam nowe środowisko, którego zaczynałem potrzebować. To był dobry sezon „ratunkowy”. Zespół podążał za moimi sugestiami i wskazówkami. Podobały mi się właściwości jezdne tamtego auta. Trzy wizyty na podium i kilka dobrych wyścigów sprawiły, że sezon 2010 jest godny zapamiętania.

Które doświadczenia miały na ciebie największy wpływ?
W pierwszym sezonie wiele się uczysz, ale głównie dlatego, że prawie wszystko jest nowe. Następnie stajesz się coraz lepszy nie tylko w zakresie doboru ustawień auta, ale także strategii na wyścig oraz całe mistrzostwa. Tak jak w 2008 roku, kiedy przez większą część sezonu walczyłem o tytuł. Tak czy inaczej nauka ciągle trwa. Szczególnie, kiedy zmieniają się przepisy.

Czy jesteś rozczarowany tym, że nie zdobyłeś jeszcze tytułu?
Nie jestem. Wiem, że aby zdobyć tytuł potrzebujesz wielu korzystnych okoliczności. To trochę jak ze skrzynią biegów. Jeśli jedno z przełożeń nie działa jak trzeba, wówczas zawodzi cały mechanizm, a przynajmniej konkurencyjność.

Sezon 2010 jest uważany za jeden z najbardziej ekscytujących w historii F1. W końcowych rundach w walce liczyło się aż pięciu kierowców. Przez większość sezonu raczej tylko przyglądałeś się tej walce. Jakie to były mistrzostwa dla ciebie?
No cóż, nie jeździłem dla Renault w 2009 roku i wszystkie zmiany zaszły zimą, jeszcze zanim zacząłem pracować z zespołem. Doszło do istotnych zmian właścicielskich, ale kręgosłup zespołu pozostał taki sam. Powiedziano mi, że podobnie jest i teraz.

Twoją pasją są rajdy. Czy ten sport może być twoim przeznaczeniem, tak jak w przypadku Kimiego Räikkönena?
Teraz mogę cieszyć się rajdami, ponieważ startuję bez koncentrowania się na wyniku. Po prostu dla frajdy. Gdybym był zawodowcem prawdopodobnie byłoby inaczej. Nie przekreślam możliwości przesiadki w przyszłości do auta rajdowego. W rajdach możesz być konkurencyjny niezależnie od wieku, więc mam sporo czasu zanim zacznę na poważnie rozważać takie rozwiązanie.

Widzimy zmiany w obszarze kierowców Formuły 1. Miejsca w zespołach otrzymują ci cieszący się wsparciem sponsorów albo dysponujący dużymi pieniędzmi. Wygląda na to, że dla niektórych zespołów talent nie ma już znaczenia. Czy rozważyłbyś ponownie starty w F1 na takich warunkach?
Nie mnie oceniać decyzję zespołów, które szukają kompromisów w obsadzie kokpitów. To nic nowego w historii Formuły 1. Uważam, że obecny poziom kierowców jest bardzo wysoki, a spektakl nie cierpi na takich rozwiązaniach. Gdybym znalazł się w takiej sytuacji chyba wybrałbym inne kierunki, ale nie obwiniam tych, którzy walczą o fotel lub próbują się w nim utrzymać wszelkimi sposobami.

Twoje nowe auto będzie nosić czarno-złote barwy Lotusa z czasów wielkich sukcesów zespołu. Co o tym sądzisz?

Nie zapeszajmy! Jestem przekonany, że sezon 2011 będzie dobry, ponieważ w porównaniu z poprzednim rokiem przez zimę zespół mógł pracować w stabilniejszej sytuacji finansowej oraz przy stabilniejszym zarządzaniu. Eric Boullier powiedział, że chce aby nasze auto wygrywało w tym roku wyścigi. Wyraził dokładnie to co czuję!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz