W ocenie menedżera Marka Webbera, Flavia Briatorego, błędem było ujawnienie przez Australijczyka faktu jazdy z kontuzją barku w ostatnich rundach ubiegłorocznych mistrzostw świata F1.
Sytuacji, o których kibice i dziennikarze dowiadują się długo po fakcie albo nawet wcale jest w Formule 1 mnóstwo. W przypadku Webbera problem polegał na tym, iż szczegóły opublikowanej po sezonie 2010 książki stanowiły niespodziankę także dla szefa zespołu Red Bulla Christiana Hornera. Zarówno kierowca jak i jego pracodawcy szybko puścili sprawę w niepamięć, jednak nie brakuje opinii, że zatajenie kontuzji sprzed Grand Prix Japonii mogło poważnie zaszkodzić relacjom Marka z zespołem.
Zdaniem Briatorego Webber nie najlepiej pokierował całym zajściem. – Jeśli nie powiedział tego od razu byłoby lepiej, gdyby tego nie ujawniał – powiedział Włoch w rozmowie z La Gazzetta dello Sport.
Niewykluczone, że Australijczyk nie podzielił się swoją wiedzą z zespołem w obawie przed oddelegowaniem go do roli pomocnika Sebastiana Vettela. Ostatecznie Webber tytułu nie zdobył, ale według Briatorego nie przeszkodziła mu w tym kontuzja. – Nie przegrał tytułu z powodu urazu, ale błędu w Korei. Gdyby nie kraksa zostałby mistrzem świata – stwierdził były szef zespołu Renault.
Zdaniem Briatorego Webber nie najlepiej pokierował całym zajściem. – Jeśli nie powiedział tego od razu byłoby lepiej, gdyby tego nie ujawniał – powiedział Włoch w rozmowie z La Gazzetta dello Sport.
Niewykluczone, że Australijczyk nie podzielił się swoją wiedzą z zespołem w obawie przed oddelegowaniem go do roli pomocnika Sebastiana Vettela. Ostatecznie Webber tytułu nie zdobył, ale według Briatorego nie przeszkodziła mu w tym kontuzja. – Nie przegrał tytułu z powodu urazu, ale błędu w Korei. Gdyby nie kraksa zostałby mistrzem świata – stwierdził były szef zespołu Renault.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz