Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 16 grudnia 2010

Zniesmaczony Boullier

Szefujący stajni z Enstone Eric Boullier jest zniesmaczony toczącym się sporem wokół nazwy Lotus, której poza jego ekipą zamierza używać zespół Tony’ego Fernandesa.

– Trudno o wiążącą opinię w tej kwestii – powiedział Francuz. – Wiem tylko tyle, że Proton postanowił zainwestować i zostać naszym sponsorem. To sprawia, że jesteśmy oficjalnym reprezentantem Lotusa. Jest jeszcze Team Lotus, ale tylko jeden zespół cieszy się wsparciem Protona i dlatego reprezentuje Grupę Lotusa.
Zdaniem Boulliera argumenty uzasadniające użycie przez stajnię z Hingham nazwy Team Lotus są bezzasadne. – Jeżeli znajdę w Anglii kogoś, kto nazywa się Richard Ferrari, mogę kupić prawa do jego nazwiska – zaznaczył. – Sytuacja jest idiotyczna. Dla fanów to fatalna sprawa. Co do Lotusa, oni produkują auta, więc jest to ich oficjalna nazwa. To wszystko.
Zagadkę nadal stanowi przyszłoroczny partner Roberta Kubicy, ale Boullier stanowczo twierdzi, iż decyzję w tej sprawie podejmie zespół, a nie Grupa Lotusa. – Mówię raz jeszcze, Lotus jest sponsorem, partnerem, ale nie będzie podejmował decyzji. My wybierzemy kierowcę, który będzie najbardziej kompletnym rozwiązaniem – podkreślił szef Lotus Renault GP. – Chodzi o równowagę pomiędzy wynikami sportowymi i biznesem. Jeżeli zdołamy spełnić oczekiwania Dany’ego Bahara to pozytywnie, ale decyzja należy do zespołu.Eric Boullier jest zniesmaczony toczącym się sporem wokół nazwy Lotus, której poza jego ekipą zamierza używać zespół Tony’ego Fernandesa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz