Zaraz po wyścigu w Abu Zabi szef Ferrari Stefano Domenicali starał się kryć emocje towarzyszące porażce Fernando Alonso, ale w końcu i on dał im upust, mówiąc o bólu, jaki sprawiało mu oglądanie przegranej Hiszpana.
Alonso stawił się na Yas Marina jako zdecydowany faworyt do sięgnięcia po mistrzowską koronę. Przy zwycięstwie Vettela, Alonso musiał zameldować się na mecie jako czwarty. Zadanie wydawało się tym łatwiejsze, że do wyścigu dwukrotny czempion startował z trzeciego pola. Marzenie o trzecim mistrzowskim tytule prysło wraz z dość niezrozumiałą strategią postoju, na skutek której Alonso spędził wyścig za Renault Witalija Pietrowa, kończąc zawody na 7. pozycji. Dwie za startującym z 11. miejsca Robertem Kubicą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz