Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 31 stycznia 2011

Zasłużyć na szansę

Po rocznej przygodzie z HRT, Bruno Senna trafił do Lotusa Renault, gdzie będzie pełnił funkcję jednego z rezerwowych zawodników.

Siostrzeniec trzykrotnego mistrza świata nie prezentował się w 2010 roku zbyt korzystnie, więc wydawało się, że Senna nie znajdzie miejsca w F1. Pomocną dłoń wyciągnęła jednak w jego kierunku stajnia z Enstone. – To dla mnie wielka chwila. Przez kilka lat próbowałem znaleźć się w dobrym programie w F1, więc czuję się wspaniale, dołączając do ekipy o tak ugruntowanej pozycji. Jestem dumny, że udało mi się to osiągnąć i wdzięczny za szansę, którą otrzymałem – powiedział Brazylijczyk.
W latach 80. w czarno-złotych Lotusach startował wuj Bruno – legendarny Ayrton Senna. – To chyba najbardziej atrakcyjna kolorystyka w dziejach F1. Czarny i złoty wyglądały wspaniale w latach 80., gdy ścigał się mój wuj, i na R31 prezentują się równie oszałamiająco. Noszenie barw, z którymi przez kilka lat startował mój wuj, jest dla mnie szczególne – przyznał młody Senna.
Brazylijczyk powiedział, że spodobało mu się to, co zobaczył w Enstone. – Byłem pod wrażeniem. Rozglądając się po fabryce, możesz zobaczyć, jak wiele dzieje się za kurtyną i jak mocno wszyscy naciskają, aby zespół poczynił postępy. Wszyscy z optymizmem liczą na to, że w tym roku wykonamy poważny krok naprzód w kwestii osiągów.
Senna liczy na to, że w przyszłości zdoła awansować na fotel jednego z kierowców wyścigowych Lotusa Renault. – W tym roku będę się integrował z zespołem i spróbuje jak najlepiej wykorzystać to, że przebywam w tak konkurencyjnym środowisku. Mam nadzieję, że rozwinę się i udowodnię ekipie, iż w przyszłości powinienem otrzymać swoją szansę – zakończył Bruno.

PIETROW: Zaczekam do Bahrajnu

Witalij Pietrow nie chciał zdradzić swoich oczekiwań względem sezonu 2011. Z prognozami Rosjanin woli zaczekać do pierwszej rundy mistrzostw świata F1.

Witalij, rozpoczynasz drugi sezon w roli kierowcy F1 zespołu Lotus Renault GP. Jakie to uczucie?Jestem naprawdę dumny będąc tutaj i mam nadzieję, że wspólnie możemy osiągnąć wielkie rzeczy. Zespół wykazał się duża wiarą we mnie i to moja szansa na pokazanie wszystkim, że uczynili właściwie.

Czy czujesz się gotowy, aby osiągać dobre wyniki?Wszyscy wiedzą, że sezon 2010 nie był dla mnie łatwy, ale po roku spędzonym w F1 czuję się bardziej pewny siebie i gotowy stawić czoła tegorocznemu wyzwaniu. Wiem, co muszę zmienić, gdzie się poprawić i jestem zdeterminowany dobrze sobie radzić i twardo walczyć dla zespołu.

Nie jesteś już debiutantem i wiesz jak działa Formuła 1. Czy zmieni to twoje podejście w tym sezonie?Sezon 2010 był długi i wiele się nauczyłem, więc to naturalne że wracam z większym doświadczeniem i będąc lepszym kierowcą. Teraz rozumiem jak trudna jest Formuła 1 na każdym z poziomów i wiem też, że nawet najmniejszy błąd może mieć wielki wpływ na przebieg weekendu. Będę koncentrował się na jak najkompletniejszych występach, maksymalizacji wszystkich sesji i pozostaniu skoncentrowanym przez cały weekend.

Co sądzić o zmianach, które znalazły się w tegorocznych przepisach?Uważam, że to dobre dla Formuły 1 i wiem, że zespół pracował przez długi czas, aby upewnić się, że wydobędziemy jak najwięcej z technologii samochodu. Czeka mnie nawet więcej nowych rzeczy do opanowania, ponieważ nigdy wcześniej nie używałem KERS-u, ale nastawne tylne skrzydło to nowość dla wszystkich. Sądzę jednak, że największym wyzwaniem będzie przyzwyczaić się do nowych opon. Dużą częścią zimowych testów będzie próba zrozumienia ich zachowania. To największe wyzwanie przed jakim staje zespół.

O jakich celach myślisz przed tym sezonem?Zawsze trudno odpowiedzieć na takie pytanie. Szczególnie zanim rozpoczną się zimowe testy. Nawet kiedy jazdy wystartują, ciężko porównać formę zespołów i zorientować się, kto jest najlepszy. Tego, kto wykonał zimą najlepszą pracę dowiemy się podczas pierwszego wyścigu w Bahrajnie. Ciężko mi mówić o celach, zanim nie zapoznam się z faktami.

Jak przygotowywałeś się do sezonu?Wróciłem do domu, do Rosji na odpoczynek z rodziną i przyjaciółmi. To była szansa na zrelaksowanie się i wyłączenie na chwilę. Następnie zacząłem trenować. Grałem w piłkę i biegałem na nartach, aby utrzymać formę. Na początku stycznia przeprowadziłem się do Anglii i spędzałem dużo czasu w Enstone z zespołem. Uważam, że to ważne, gdyż pomaga wzmocnić relacje z inżynierami, mechanikami i ludźmi dokoła. Żyjąc blisko fabryki i będąc tam w trakcie tygodnia, mam nadzieję jak najlepiej przygotować się do sezonu.

BOULLIER: Naszym celem jest zwyciężanie

Szefujący stajni z Enstone Eric Boullier nie kryje, że tegorocznym celem Lotusa Renault jest walka o zwycięstwo. Francuz jest przekonany, że z Robertem Kubicą za kierownicą R31 jest to jak najbardziej możliwe.

Boullier podkreśla, że zespół ciężko pracował, aby odnieść sukces w tym sezonie sukces. – Żyjemy po to, by się ścigać i naszym celem jest zwyciężanie. To jest jądro naszej filozofii – zadeklarował szef Lotusa Renault podczas prezentacji modelu R31 na Circuit Ricardo Tormo pod Walencją. – Cała ciężka praca, którą wykonaliśmy w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy miała na celu poczynienie dużych postępów w 2011 roku, co oznacza, że powinniśmy być bardziej konkurencyjni niż w poprzednim sezonie. Czy będziemy mocniejsi od naszych rywali? Trudno odpowiedzieć na tak postawione pytanie, ale biorąc pod uwagę wysiłki wszystkich ludzi, którzy tutaj są, czuję, że zasługujemy na to.
W 2010 roku R30 znacząco przyspieszył na przestrzeni sezonu. Z R31 ma być podobnie, z tym, że ekipa zamierza rozpocząć rywalizację ze znacznie wyższego pułapu. – Tak naprawdę Formuła 1 nigdy się na zatrzymuje – podkreślił Boullier. – Prace nad R31 ruszyły jeszcze przed pierwszym startem R30. W 2010 roku osiągnęliśmy bardzo wysokie tempo rozwoju, więc auto, z którym kończyliśmy sezon było o dwie sekundy na kółku szybsze od tego z Bahrajnu. Zimą kontynuowaliśmy nasze wysiłki. W tym okresie roku nakłady pracy są niewyobrażalne, ale jestem pewien, że rozpoczniemy sezon mocnym akcentem.
Na Kubicy można polegaćPoza nowinkami technicznymi, które przed pierwszym wyścigiem znajdą się na pokładzie R31, o sile zespołu mają stanowić także poprawione procedury oraz lepszy system zarządzania. – Plan jest taki, aby w tym roku podjeść do kwestii rozwoju dokładnie w taki sam sposób jak przed rokiem, choć oczekujemy, że rozpoczniemy sezon na znacznie mocniejszej pozycji – dodał szef Roberta Kubicy i Witalija Pietrowa. – Oznacza to, że będziemy musieli być jeszcze bardziej kreatywni i zagłębić się w nowe technicznie obszary, którymi do tej pory się nie zajmowaliśmy. Ale technologiczne innowacje nie są jedynym kluczem do lepszych wyników. W ostatnich dwunastu miesiącach przejrzeliśmy nasze wszystkie wewnętrzne procesy, usprawniając je. Dzisiaj możemy powiedzieć, że poprawiliśmy wydajność o 15 procent.
Po roku z Kubicą w składzie, Boullier nie ma wątpliwości, że Polak jest jednym z najcenniejszych klejnotów jego ekipy. Francuz liczy także na to, że zdecydowanie lepiej będzie się prezentował Pietrow. – Nasi kierowcy stanowią mieszankę talentu, doświadczenia i młodości. Robert jest oczywiście jednym z naszym najmocniejszych atutów i wiemy, że możemy polegać na jego szybkości, zaangażowaniu i poświęceniu – zaznaczył Boullier. – Co do Witalija, pod koniec poprzedniego sezonu pokazał nam, że rozumie, czego od niego oczekujemy w 2011 roku. Jest gotów, aby pomóc ekipie powalczyć o wyższe cele. Przed rokiem podjęliśmy ryzyko, inwestując w niego i jestem pewien, że teraz zobaczymy korzyści z tego faktu wynikające.

KUBICA: Walczyć z najlepszymi

W wywiadzie przeprowadzonym przez biuro prasowe Lotus Renault GP Robert Kubica opowiedział o wyzwaniach związanych ze zmianami w przepisach oraz swoich celach na nadchodzący sezon.

Robert, sezon rozpoczyna się za niewiele ponad miesiąc. Jak bardzo jesteś podekscytowany stojącym przed tobą wyzwaniem?Po długiej zimowej przerwie zawsze chce się z powrotem wskoczyć do samochodu i z niecierpliwością oczekuję nadchodzącego sezonu. Oprócz łatwo zauważalnych zmian kolorystyki, doszło do poważnych zmian w przepisach. Zakazano stosowania dwupoziomowych dyfuzorów, będziemy korzystać z nastawnych tylnych skrzydeł i nowych opon Pirelli. Jest więc sporo rzeczy, do których trzeba będzie się przyzwyczaić przed pierwszym wyścigiem. Ale damy z siebie wszystko, aby przygotować się jak najlepiej.

To twój drugi sezon z zespołem. Czy to ułatwi ci wyciśnięcie maksimum z auta oraz siebie samego?Oczywiście, kiedy dołączasz do zespołu wszystko jest nowe. Musisz poznać ludzi i sposób, w jaki pracują. Dobrze, że nie musimy martwić się o to w tym roku. Teraz wiem, czego się spodziewać. Dzięki temu łatwiej będzie skoncentrować się na wydobyciu z auta maksimum potencjału i próbach poprawy osiągów.

Jak twoim zdaniem, na skutek nowych przepisów zmieni się w tym roku sport?Uważam, że będzie trochę inny. Nie powiedziałbym jednak, że będzie to jeszcze większe wyzwanie, ponieważ jazda autem F1 na limicie jego możliwości to zawsze duże wyzwanie. Ze względu na pojawienie się KERS i nastawnych tylnych skrzydeł kierowcy będą mieli więcej pracy za kółkiem, ale nie będzie to trudniejsze, niż ubiegłoroczne operowanie kanałem F. Właściwie to dla odmiany dobrze będzie mieć z powrotem obie ręce na kierownicy! W trakcie pierwszych dni testowania będziemy musieli się skoncentrować, aby zrozumieć nowe systemy, jestem jednak pewien, że szybko się przyzwyczaimy i wszystko będzie przebiegać automatycznie.

Czy nastawne tylne skrzydło jest czymś co ekscytuje cię jako kierowcę?Myślę, że to jasne, iż stworzy ono szanse na więcej wyprzedzeń, a to dobre dla Formuły 1 i widowiska. Ale musimy być ostrożni, aby auto jadące za innym samochodem nie zyskało zbyt dużej przewagi. Wówczas nie byłoby to ekscytujące. Inną sprawą, o której musimy pomyśleć jest długość przełożeń. Znalezienie idealnych ustawień będzie ogromnym wyzwaniem. Szczególnie jeśli chodzi o szósty i siódmy bieg. Nawet jeśli uda się dobrać ustawienia pod kwalifikacje, gdzie możesz używać tylnego skrzydła do woli, musisz pamiętać o kompromisie wynikającym z potrzeby dopasowania ustawień do wyścigu, gdzie używanie skrzydła będzie ograniczone.

Jak trudne będzie przebrnięcie przez ogrom zimowej pracy związanej z testami, aby przygotować się do pierwszego wyścigu?Nigdy nie jest łatwo, ponieważ mamy ograniczoną liczbę dni testowych. Sądzę jednak, że czasu jest wystarczająco wiele, aby być gotowym przed Bahrajnem. Wszystko zależy od tego, jak sprawy przebiegną we wczesnej fazie testów. Trzeba upewnić się, że nie dojdzie do niespodzianek, które okażą się kosztowne w kategoriach czasu spędzonego na torze. Przy tak wielu tegorocznych zmianach stojące przed nami wyzwanie jest jeszcze trudniejsze niż w poprzednich latach. Musimy zrozumieć KERS, pracę tylnego skrzydła i nowych opon. Zajmie to wiele okrążeń. Najbardziej czasochłonna będzie praca nad nowymi oponami, ponieważ każdą mieszankę trzeba sprawdzić w różnych warunkach i przy różnych poziomach obciążenia paliwem. Jest wiele do odkrycia. Trzymam kciuki za dobry, niezakłócony niczym start testów tak, abyśmy jak najszybciej mogli rozpocząć pracę nad osiągami.

Jakie są twoje nadzieje i oczekiwania przed zbliżającym się sezonem?Moim celem jak zawsze są dobre i spójne występy na przestrzeni całego roku. To cel każdego kierowcy. W tej chwili ciężko powiedzieć jak konkurencyjny będzie nasz pakiet, ale inżynierowie zdecydowali się postawić na innowacyjny projekt, a to dobrze. Poprzedni sezon był dobry i mamy nadzieję pójść naprzód i być bliżej czoła stawki. Oznacza to, że będziemy musieli rywalizować z zespołami takimi jak Ferrari, McLaren, Red Bull i wiemy, że nie będzie łatwo. Będziemy jednak ciężko pracować, aby upewnić się, że taka walka będzie miała w naszym przypadku miejsce.

Szczęśliwi Senna i Grosjean

Bruno Senna i Romain Grosjean uzupełnili skład Lotusa Renault, obejmując obowiązki testerów i rezerwowych kierowców zespołu. 

– To na pewno wspaniałe uczucie – powiedział Grosjean, który w 2009 roku kończył sezon z Renault jako kolega Fernando Alonso.  – Myślę, że to dla mnie najlepsza z możliwych opcji, aby dostać się do bolidu Formuły 1 w 2012 roku.W ekipie z Enstone pojawił się także Senna. – To oznaka wielkiego zaufania z ich strony, ze dali mi tę szansę, więc jestem bardzo szczęśliwy – powiedział  Bruno. – Jestem niezwykle podekscytowany. Mam nadzieję, że ten sezon będzie coraz lepszy.W zespole pozostali także Ho-Pin Tung i Jan Charouz, do których już wcześniej dołączył Fairuz Fauzy.

Bez błędów i regularne postępy

Regularna jazda na coraz wyższym poziomie i unikanie błędów – takie cele stawiają sobie reprezentujący ekipę Saubera Kamui Kobayashi i Sergio Pérez.

Dla Japończyka będzie to drugi pełny sezon w Formule 1. W 2010 roku Kobayashi zaprezentował się znakomicie, kilkakrotnie wprawiając swoją jazdą fachowców i kibiców w zdumienie. Jeżeli C30 okaże się wystarczająco konkurencyjny , w zbliżającej się kampanii powinno być jeszcze lepiej.
– Mój debiutancki sezon jest już za mną. Wiele się nauczyłem, zdobyłem pewność siebie i moim celem na 2011 rok jest unikanie błędów – powiedział Kobayashi.
Kolegą Japończyka będzie debiutujący Sergio Pérez. – Mam pełną świadomość tego, jak wymagająca jest Formuła 1, zarówno z punktu widzenia kierowcy, jak i technicznie. Przede mną wiele nauki. Kamui to doskonały punkt odniesienia – powiedział Meksykanin podczas prezentacji C30. 
– Moim osobistym celem są stałe postępy – dodał. – Ważna jest regularność, nie tylko dla mnie, ale także zespołu. Wsparcie jakie otrzymuję z mojego kraju jest olbrzymie, więc nie chcę nikogo rozczarować.

Piękny i szybki?

Punktualnie o godzinie 12:30 rozpoczęła się prezentacja nowej maszyny ekipy Lotusa Renault, którą Robert Kubica i Witalij Pietrow będą się ścigali w sezonie 2011.

Pokrowiec skrywający R31 zdjęli podstawowi kierowcy zespołu. Prezentacji przyglądali się szefowie zespołu: Eric Boullier i Gerard Lopez oraz zawodnicy rezerwowi, czyli Jan Charouz, Ho-Pin Tung, Fairuz Fauzy, Romain Grosjean i Bruno Senna. Podobnie jak samochody Lotusa i Mercedesa (wizualizacja), czarno-złoty R31 posiada wysoki i szeroki nos, nasuwający skojarzenia z Red Bullem. Sekcje boczne zostały mocno wyprofilowane, a po bokach airboxu znalazły się dwa dodatkowe wloty powietrza. Na pokładzie znajdzie się system odzyskiwania energii kinetycznej (KERS). Co ciekawe, zespół zdecydował się także na tylne zawieszenie w stylu Red Bulla.
– Prezentacja nowego auta to wyjątkowy moment dla zespołu, ponieważ stanowi zwieńczenie dwunastu miesięcy ciężkiej pracy i niesamowitego zaangażowania – powiedział Eric Boullier. – Najważniejszy dzień będzie jutro, kiedy po raz pierwszy wyjedziemy na tor.
– Po długiej zimowej przerwie zawsze jesteś gotów, aby wskoczyć do samochodu. Naprawdę nie mogę się już doczekać, aby sprawdzić nowe auto – dodał Robert Kubica. – Samochód wygląda świetnie, ale dla kierowcy najważniejsze jest to, by był szybki. Miejmy nadzieję, że R31 będzie konkurencyjny i zaliczymy udany sezon. Mamy wielkie zmiany, zgodnie z którymi w aucie nie ma podwójnych dyfuzorów, są za to regulowane tylne skrzydło i KERS, a na kołach opony Pirelli. Jest zatem sporo nowości, do których trzeba będzie przywyknąć, przed pierwszym wyścigiem, ale zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby jak najlepiej się przygotować.
– To bardzo piękny samochód, a rzadko się zdarza, żeby brzydkie auta były szybkie! – komentował na gorąco dyrektor techniczny zespołu, James Allison.
Jutro zespół rozpoczyna testy. Pierwszy dzień będzie należał do Pietrowa, natomiast w środę i czwartek jeździ Kubica.

Smuklejszy i bardziej kolorowy C30

Zespół Petera Saubera zaprezentował na torze Ricardo Tormo w Walencji swoje tegoroczne auto – C30.

Podobnie jak w przypadku aut Ferrari i Lotusa, w C30 zwraca uwagę wysoko umieszczony nos. Auto Saubera posiada także mniejsze i bardziej podcięte wloty powietrza, co pozwoliło na zainstalowanie chłodnic w bardziej pionowym położeniu. Projektanci z Hinwil pomyśleli także o dmuchanym dyfuzorze. Całość konstrukcji sprawia wrażenie znacznie smuklejszej w porównaniu z C29. Wracający do F1 KERS dostarczy Sauberowi Ferrari.
– Projektując i budując C30 naszym celem było opierać się na zaletach C29, ale także wyeliminować jego słabe strony – tłumaczył dyrektor techniczny Saubera James Key. – Jest dla nas ważne, aby rozpocząć zimowe testy samochodem, który rozumiemy. Ciężko pracowaliśmy nad upewnieniem się, że charakterystyka auta zmierza w kierunku, którego byśmy sobie życzyli. Trzeba będzie wiele nauczyć się o oponach Pirelli. Chcemy mieć pewność, że nie spotkają nas żadne niespodzianki odnośnie prowadzenia się pojazdu.
Szef ekipy, Peter Sauber liczy, że nowe auto okaże się krokiem naprzód szczególnie w tych obszarach, w których zawodził C29. – Nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy takich problemów z niezawodnością, ale w drugiej części sezonu udało się nam je przezwyciężyć. Wdrożyliśmy dobrze przemyślane zmiany struktury. Mianowanie Jamesa Keya przyniosło rezultaty już w ubiegłym sezonie. Teraz odpowiada on za rozwój C30 – mówił Szwajcar. – Jednocześnie zdołaliśmy zapewnić sobie podstawy biznesowe na sezon 211. W tych trudnych ekonomicznie czasach, to kolejny powód do dumy.
Oglądając C30, nie sposób nie dostrzec, że samochód jest bardziej kolorowy od swojego poprzednika. To oczywiście zasługa  nowych partnerów Saubera – Telmex, Telcel i Claro, jak również producenta słynnej marki tequili Jose Cuervo.

TRULLI: Inny rodzaj napięcia

Jarno Trulli jest przekonany, że dzięki T128 ekipa Lotusa może liczyć na walkę o punkty.

Doświadczony Włoch doskonale zdawał sobie sprawę, że pierwszy sezon Lotusa będzie stał pod znakiem jazdy w ogonie stawki i rywalizacji z Virgin i HRT. Teraz ma być jednak zupełnie inaczej – apetyty w ekipie Tony’ego Fernandesa są naprawdę duże i wszyscy liczą na walkę o punkty.
– W tym roku na siatce startowej w Bahrajnie będę się czuł całkiem inaczej – powiedział Włoch. – To będzie zupełnie inny rodzaj napięcia. W 2010 roku po prostu chcieliśmy docierać do mety. W tym sezonie celujemy w punkty. Z pakietem, którym dysponujemy, powinno być to osiągalne.

Renault i Williams na celowniku Lotusa

Team Lotus wiąże z T128 ogromne nadzieje. Zespół liczy, iż nowy projekt pozwoli z biegiem sezonu na walkę z tak uznanymi ekipami jak Renault i Williams.

Po sezonie 2010, który upłynął Lotusowi pod znakiem częstych awarii i jazdy wśród najsłabszych stajni, celem w zbliżających się mistrzostwach jest stanowić silną konkurencję dla ekip środka stawki i systematycznie poprawiać pozycję. – T128 w każdym obszarze wygląda jak samochód czołowych zespołów. Bardzo jasno powiedzieliśmy, że chcemy zacząć konkurować z ugruntowanymi zespołami i uważam, że jest to jak najbardziej realne. Ale ten trend musi zwyżkować, więc chcemy znaleźć się wśród Toro Rosso, Saubera i Force India, a pod koniec sezonu celować w Williamsa i Renault – przyznał dyrektor techniczny Team Lotus, Mike Gascyone.
Zespołowi z Norfolk mają pomóc w tym zasoby znacznie większe niż te, którymi dysponowano przygotowując debiutancki samochód. – Każda ekipa mówi, że każdy kolejny rok będzie oznaczał postępy, a ludzie pytają, czemu tak sądzą. Fakt jest taki, że konkurencja będzie nadal robić to co robi, a my rośniemy w siłę – zapewniał. – Problemem dla innych zespołów jest to, że jeśli my działamy od roku i zaczniemy ich pokonywać, będzie to dość czytelny sygnał, bardzo wstydliwy dla nich i bardzo korzystny dla nas. Byłoby wspaniale dla Formuły 1, gdyby to auto zabrało nas w środek stawki. Stanowiłoby to dowód tego, co może osiągnąć mały, ale dobrze zarządzany zespół.
Jeszcze dalej posunął się w swoich prognozach Keith Saunt, dyrektor operacyjny zespołu. – Wielu ludzi powie, że to optymizm na wyrost, ale chcę myśleć, że zapiszemy na swoim koncie w granicach 40-50 punktów. Strategicznie rzecz biorąc celujemy w ósme miejsce, ale nie sądzę, aby między szóstą, siódmą i ósmą pozycją były duże różnice. W zależności od tego jak poradzą sobie rywale, w zasięgu jest nawet siódma lokata.

Lotus bez KERS-u

Team Lotus potwierdził, że rozpocznie sezon bez systemu odzyskiwania energii kinetycznej. Jeżeli będzie to jednak konieczne, w dalszej części kampanii KERS może się znaleźć na pokładzie T128.

Jak wyjaśnił główny projektant zespołu Lewis Butler, zastosowanie „dopalacza” wymusiłoby zbyt wiele kompromisów w innych obszarach projektu. – Decyzja o tym, aby nie korzystać z KERS-u ułatwiła projektowanie, ponieważ umieszczanie go na pokładzie samochodu zawsze wywołuje lekki ból głowy – powiedział.
Problem z znacznym stopniu dotyczyłby działu aerodynamicznego. – Bez KERS-u faktycznie jest łatwiej, ponieważ upchnięcie wszystkich potrzebnych do niego elementów ogranicza kształty aerodynamiczne – zaznaczyła Marianne Hinson, szefowa działu aero w ekipie z Hingham.
Szef operacyjny zespołu, Keith Saunt dodał z kolei, że na obecnym etapie rozwoju Lotusa potencjalne zyski wynikające z użycia „dopalacza”, nie były wystarczające, aby zrównoważyć niedostatki projektu. – Gdyby KERS zapewnił nam awans z ósmej na szóstą pozycję, wtedy byśmy go użyli – powiedział. – Jeżeli jednak wziąć pod uwagę ciężar systemu i pewne inżynieryjne wyzwania, myślę, że to dobra decyzja, aby zaczynać bez niego.
Czy w dalszej części sezonu KERS znajdzie się na pokładzie T128? – Kto wie? – odparł Saunt. – Jeżeli musielibyśmy w dzień zaprojektować motorowy katamaran, sądzę, że też moglibyśmy to zrobić. Mamy w ekipie bardzo utalentowanych ludzi!
T128 posiada regulowane tylne skrzydło i dyrektor sportowy zespołu Didier Gass jest przekonany, że Lotus dobrze sobie z tym poradził. – To było nieco mniejsze wyzwanie niż sądziłem – przyznał. – Znalezienie rozwiązania nie było zbyt trudne. Myślę, że mamy całkiem zgrabny i prosty system.

GASCOYNE: T128 bazą na przyszłość

Dyrektor techniczny Lotusa, Mike Gascoyne zdradził, iż nowy samochód ekipy z Norfolk budowany był z myślą stworzenia bazy dla przyszłych projektów.

Zaprezentowany dziś T128 różni się znacząco w swych założeniach od ubiegłorocznego samochodu. – Poprzednie auto, a w szczególności pierwsza połowa sezonu były po prostu ćwiczeniem w przetrwaniu. Druga część mistrzostw służyła z kolei budowaniu zespołu – wyjaśniał Anglik. – Dużym tegorocznym wyzwaniem był fakt, iż T127 był jednorazowym projektem z racji tego jak został zaprojektowany i ram czasowych, jakimi dysponowaliśmy.
– Praktycznie nie wykorzystaliśmy żadnych części starego samochodu, a zwykle sporą ich liczbę przenosi się do nowego auta i masz szansę zoptymalizować użycie takich komponentów – podkreślał Gascoyne.
Zdecydowanym krokiem naprzód w porównaniu z T127 ma być profil aerodynamiczny nowej konstrukcji. – Wygląd znacząco się różni od ubiegłorocznego samochodu. Jest bardziej aktualny. To baza naszych przyszłych projektów – kontynuował. – To auto podążą za bieżącymi trendami projektowania i znacznie bardziej ewoluowało w obszarze aerodynamiki. Składa się z 4000 niewielkich części, więc ciężko wybrać konkretny, szczególnie błyskotliwy obszar. Generalnie sam projekt jak i inżynieria zostały o wiele bardziej zoptymalizowane.

Team Lotus pokazał T128

Team Lotus zaprezentował swoje tegoroczne auto – zielono –żółty model T128 wygląda znacznie bardziej agresywnie niż jego poprzednik i ma jeździć w środku stawki.

Zdjęcia napędzanej silnikiem Renault oraz posiadającej układ transmisyjny Red Bulla maszyny znalazły się w internetowym magazynie Team Lotus Notes. Samochód posiada wyższy i szerszy nos, mocno podcięte sekcje boczne oraz wlot powietrza do silnika wzorowany na ubiegłorocznym Mercedesie W01.
Dyrektor techniczny zespołu Lotusa Mike Gascoyne jest przekonany, że z T128 osiągnął wszystkie założone cele. – Myślę, że pod każdym względem ten samochód wygląda jak auto z czołówki – powiedział Brytyjczyk. – Mówiliśmy bardzo jasno, że chcemy rzucić rękawicę ugruntowanym zespołom i sądzę, że jest to możliwe do osiągnięcia.
Wbrew pierwotnym planom dotyczącym zmiany oznaczenia samochodu na TL11, zespół pozostał przy tradycyjnym systemie numerowania aut Teamu Lotusa – dlatego nowy model nosi oznaczenie T128.
Tony Fernandes, szef zespołu, powiedział, że po sporach prawnych o nazwę z Grupą Lotusa, która została partnerem Renault, dobrze jest wrócić do spraw związanych z istotą F1. – Sporo skupialiśmy się sprawach nie związanych z wyścigami, więc to ekscytujące, że możemy powrócić do mówienia o ściganiu – oznajmił Malezyjczyk. – Prezentacja T128 jest dla Teamu Lotusa wielkim krokiem naprzód. Chcę podziękować całej ekipie za ciężką pracę, wykonaną przy T128. Dziękuję również Renault i Red Bull Technology za ich niesamowite wsparcie w wykonaniu tego postępu i za to, że są tak wspaniałymi partnerami.

niedziela, 30 stycznia 2011

Asy pozostaną w rękawie

Magazyn AutoMoto informuje, że w obawie przed skopiowaniem najciekawszych rozwiązań, Lotus Renault nie zaprezentuje jutro R31 w ostatecznej wersji.

Przed inaugurującą sezon rundą w Bahrajnie nowy samochód stajni z Enstone przejdzie znaczące przeobrażenia w stosunku do tego, co zobaczymy podczas jutrzejszej prezentacji na Circuit Ricardo Tormo pod Walencją. Lotus Renault od pewnego czasu pompuje balonik oczekiwań, sugerując, że R31 posiada szereg innowacyjnych rozwiązań. Aby konkurencja nie miała zbyt wiele czasu na ich skopiowanie, zespół nie będzie się spieszył z prezentacją tych nowinek.
– W R31 znajdzie się sporo oryginalnych rozwiązań. Myślę, że są one na tyle odważne, iż możemy spodziewać się regularnej walki o podia i liczyć na zwycięstwo – powiedział w TF1 szef Lotusa Renault, Eric Boullier.
Prezentacja R31 rozpocznie się jutro o godzinie 12:30. Będzie ją można obejrzeć na stronie ekipy (www.lotusrenaultgp.com) .
 W trakcie jutrzejszej prezentacji Lotus Renault potwierdzi także angaż Romaina Grosjeana, który zostanie trzecim kierowcą zespołu.

Pierwsze zdjęcie W02

Zespół Mercedesa ujawnił komputerową wizualizację swojego tegorocznego samochodu – modelu W02.

Niemiecka stajnia zapowiedziała, że nowa Srebrna Strzała ujrzy światło dzienne podczas skromnej prezentacji, która odbędzie się 1 lutego na Circuit Ricardo Tormo w Cheste pod Walencją. Dzisiaj na swoich stronach internetowych zespół Mercedesa zamieścił jednak pierwsze zdjęcie W02.
Komputerowa wizualizacja sugeruje, że pojazd będzie miał bardziej tradycyjny od swojego poprzednika wlot powietrza do silnika oraz wyższy nos. Wygląda również na to, że pojawi się nieco więcej koloru szmaragdowego, związanego ze sponsorem Mercedesa – firmą Petronas.

„Senna” z nagrodą

Film dokumentalny poświęcony życiu i karierze nieodżałowanego Ayrtona Senny został doceniony na Festiwalu Sundance w Salt Lake City.

Dzieło Asifa Kapadii, które pod koniec ubiegłego roku miało swoją premierę w Japonii i Brazylii, po entuzjastycznych recenzjach widzów doczekało się oficjalnej nagrody. Mowa o World Cinema Audience Award w kategorii film dokumentalny.
– To niesamowite, bardzo dziękuję – cieszył się brytyjski reżyser hinduskiego pochodzenia. – Ten festiwal przywrócił mi wiarę w festiwale. Całość była fantastyczna, a ta nagroda to bonus – dodał.
Brytyjską premierę filmu zaplanowano na czerwiec, niedługo przed terminem rozgrywania GP Wielkiej Brytanii.

R31?

Dzień przed oficjalną prezentacją nowego samochodu Renault, serwis F1today.nl opublikował zdjęcia rzekomo przedstawiające model R31.

Przeglądając zdjęcia, trudno jednoznacznie przesądzić, czy znajdujące się na nich auto jest rzeczywiście nową bronią Roberta Kubicy i Witalija Pietrowa. My mamy pewne wątpliwości, zważywszy na fakt, że zespoły F1 z reguły unikają sytuacji, w której zdjęcia nowego auta wypływają tuż przed oficjalną prezentacją. Warto zwrócić uwagę, że na jednym ze zdjęć widnieje kamerzysta. Zastanawia również wysokie umieszczenie wydechu.
Nie jest zatem wykluczone, że zespół kręci materiały promocyjne, wykorzystując jeden ze starszych modeli lub auto ze starszymi elementami. Jak wygląda rzeczywistość, przekonamy się już jutro.

Valsecchi i Razia blisko Lotusa

Według doniesień witryny 422.race Davide Valsecchi i Luiz Razia zasilą szeregi Team Lotus jako kierowcy testowi.

Valsecchi, który wcześniej starał się w o fotel wyścigowy w HRT nie ma już szans na dołączenie do ekipy z Murcji. Przepustką do posady testera w Team Lotus mają być podobno udane jazdy 24-latka podczas ubiegłorocznych testów dla młodych kierowców, które odbyły się w listopadzie w Abu Zabi. Zdaniem włoskich dziennikarzy po dołączeniu do zespołu Valsecchi może liczyć na pół dnia jazdy Lotusem podczas marcowego testu w Bahrajnie oraz dwóch wyjazdów w piątkowe poranki przed GP Australii i Malezji.

Drugim z testerów stajni z Norfolk ma zostać Luiz Razia. W przypadku Brazylijczyka mówi się o udziale w pięciu piątkowych sesjach treningowych w sezonie 2011.

Ferrari niezadowolone z zakazu testów

Obóz Ferrari nie po raz pierwszy krytycznie odniósł się do zakazu testów w trakcie sezonu.

Mające na celu obniżenie wydatków i wyrównanie szans zespołów, restrykcje dotyczące jazd testowych to cios zwłaszcza dla kierowców stawiających pierwsze kroki w Formule 1. – To z pewnością nie pomaga młodym zawodnikom – oceniał należący do Akademii Kierowców Ferrari Jules Bianchi. – Szczęśliwie dla mnie jestem w Ferrari, a to najlepsze miejsce do nauki. Mogę testować starsze auta, na przykład sprzed dwóch lat, co jest dobrym doświadczeniem.

W typowym dla siebie tonie o sytuacji w jakiej znajdują się ewentualni przyszli debiutanci wypowiedział się prezes Ferrari Luca di Montezemolo. – Te przepisy to absurd. W żaden sposób nie pomagają młodym kierowcom – żalił się Włoch, choć nietrudno domyślić się, że zmianę takiego stanu rzeczy Ferrari oraz inne zespoły przywitałyby chętnie nie tylko ze względu na młodzież.

sobota, 29 stycznia 2011

Z pomocą Toyoty

Ekipa Ferrari ujawniła, że przy badaniach aerodynamicznych nad F150 korzystała z tunelu aerodynamicznego Toyoty.

Zgodnie z Porozumieniem o Redukcji Zasobów, który pozwala zespołom na wydanie większych pieniędzy, jeżeli korzystają z zasobów zewnętrznych, Ferrari postanowiło nawiązać współpracę z fabryką Toyoty w Kolonii.
– FOTA narzuciła pewne ograniczenia w zakresie wydatków. Chodzi o koszty, liczbę osób pracujących w zespole, liczbę godzin spędzonych w tunelu aerodynamicznym, a także moc serwerów stosowanych w CFD. Ostatnie dwa z tych czterech ograniczeń są powiązane. Od zespołu zależy, jak wydaje pieniądze, w jaki sposób zatrudnia ludzi i gdzie pracuje – wyjaśnił dyrektor techniczny Ferrari, Aldo Costa.
– Zdecydowaliśmy się skupić na pracy w tunelu aerodynamicznym i uznaliśmy, że jeden obiekt tego typu nam nie wystarczy – dodał Costa. – Tunel Toyoty jest jednym z najlepszych komercyjnych urządzeń tego rodzaju, dlatego go wybraliśmy.
Stefano Domenicali, szef Ferrari, powiedział, że współpraca włoskiej ekipy z Toyotą zakończy się w najbliższych dniach.

Sauber z Jose Cuervo

Zespół Petera Saubera zyskał kolejnego meksykańskiego sponsora. Tym razem w postaci słynnej marki tequili Jose Cuervo.

Wygląda na to, że zatrudnienie Sergio Péreza było właściwym posunięciem. Najpierw borykający się w ubiegłym sezonie z problemami finansowymi zespół zapewnił sobie wsparcie giganta telekomunikacyjnego jakim jest Telmex, a teraz w portfolio partnerów znalazł się Jose Cuervo. – Kiedy dowiedzieliśmy się, że meksykański kierowca znalazł miejsce w Sauber F1 Team stało się dla nas bardzo atrakcyjne sponsorować jego oraz ekipę – powiedział szef marki Juan Domingo Beckmann.
– To oczywiste, że kiedy wszystkie elementy układanki pasują, całość układa się sama. Sergio to świetny kierowca w fantastycznym zespole startującym w najbardziej prestiżowym ze sportów. Czemu więc nie zaangażować w projekt marki najwytworniejszej z tequil, czyli Jose Cuervo? Jesteśmy przekonani, że będzie to przedsięwzięcie, które zapewni sukcesy zarówno firmie, jak i Meksykowi – dodał.
Logo Jose Cuervo mają pojawić się na nosie oraz powierzchniach bocznych Sauberów C30. Zespół zaprezentuje swoje nowe auto już w poniedziałek na torze Ricardo Tormo.

Alonso wykonał shakedown

Wczoraj na torze we Fiorano Fernando Alonso przeprowadził shakedown modelu F150.

Kilka godzin po oficjalnej prezentacji nowego samochodu, Hiszpan wyjechał nowym autem na Pista di Fiorano, aby włoski zespół mogli nakręcić materiał promocyjny. W użyciu były opony przeznaczone do jazd pokazowych.
Shakedown obejrzeli prezes Ferrari – Luca di Montezemolo oraz dwaj ludzie odpowiedzialni za model F150, czyli dyrektor techniczny Aldo Costa i główny projektant Nikolas Tombazis. Na torze byli obecni także Felipe Massa i Jules Bianchi.

Prawda o budżetach za kilka tygodni

Przynajmniej do marca trzeba będzie zaczekać, aby dowiedzieć się, które z zespołów, jeśli którekolwiek, przekroczyły w 2010 roku limit wydatków.

Po sezonie 2010 nie brakowało spekulacji na temat tego, jak niektóre z zespołów poradziły sobie w rzeczywistości ograniczenia zasobów. Głównym wątkiem były podejrzenia szefa Ferrari Stefano Domenicalego wobec mistrzowskiej ekipy Red Bulla. Włoch sugerował, że stajni z Milton Keynes nie udało się zmieścić w limicie stanowionym Porozumieniem o Ograniczeniu Zasobów. Ostatecznym termin przedłożenia przez zespoły całości danych o budżetach upływa z końcem lutego. Podczas prezentacji F150 Domenicali przedstawił sytuację z punktu widzenia Ferrari. – Dla nas ograniczenie okazało się bardzo efektywne i wszystkie duże zespoły muszą działać bardzo przejrzyście. Cała inicjatywa zmierza we właściwym kierunku i wiemy, że to coś, czego powinniśmy przestrzegać. Zawsze tak postępowaliśmy i jesteśmy na dobrej ścieżce do tego, aby na koniec sezonu zmieścić się we wszystkich limitach – tłumaczył szef zespołu z Maranello. – Każdego miesiąca musimy przedstawiać sekretarzowi FOTA dane, a z końcem lutego nastąpi zamknięcie roku fiskalnego. Tak więc wszystkie daty i liczby zostaną przekazane pod koniec lutego – dodał.Według Domenicalego wypełnianie zobowiązań zawartych w porozumieniu doprowadziło do ograniczenia dotychczasowego budżetu zespołu o około jedna trzecią.

DI MONTEZEMOLO: Musimy wygrać

Podczas dzisiejszej prezentacji w Maranello prezes Ferrari Luca di Montezemolo powiedział, że po ubiegłorocznej porażce, włoska ekipa musi sięgnąć z F150 po mistrzostwo świata.

– W tym roku musimy zwyciężyć i zdobimy wszystko, co w naszej mocy, aby wygrać – oświadczył Włoch. – Wzmocniliśmy zespół, wprowadziliśmy pewne poprawki i czekamy na wyzwanie ze strony naszych rywali.
– Zbudowaliśmy F150 w bardzo jasnym celu. Ten cel jest tak oczywisty, że nawet nie chcę o tym mówić. Musimy to tylko osiągnąć – dodał dowodzący ekipą Stefano Domenicali. – W poprzednim sezonie przeżywaliśmy trudne, ale i piękne momenty. Chcemy pracować dalej i budować na tych pięknych chwilach. Nasz zespół jest zmotywowany i odnowiony, co mieści się w logice nieustannej poprawy.
Domenicali potwierdził, że przed pierwszym wyścigiem aerodynamicznie samochód mocno się zmieni. – Auto, które zobaczycie w Bahrajnie będzie całkowicie inne od użytego podczas przyszłotygodniowych testów w Walencji – dodał szef Fernando Alonso i Felipe Massy. – W Walencji naszym celem będzie przejechanie jak największej liczby kilometrów, uzyskanie niezawodności i zrozumienie tego, jak zachowują się i pracują opony. W tym roku Pirelli dostarczy nowe ogumienie. To trudne wyzwanie, ale jestem pewien, że Pirelli zrobi wszystko, aby zapewnić konkurencyjny produkt.
– Mogę obiecać, że naprawdę chcemy odnieść sukces – podkreślił Domenicali. – Jesteśmy niezwykle mocno zmotywowani – jeszcze bardziej niż w przeszłości.

piątek, 28 stycznia 2011

Na początku bez KERS-u

Auto Motor und Sport donosi, że Team Lotus, Marussia Virgin Racing i Hispania Racing Team rozpoczną sezon z autami bez systemu KERS.

Nowy model Lotusa, który zostanie zaprezentowany w poniedziałek, został zaprojektowany z myślą o systemie odzyskiwania energii kinetycznej, ale znajdzie się on na pokładzie TL11 dopiero w dalszej części sezonu.
Plany związane z wprowadzeniem KERS-u mają także Marussia Virgin i HRT.

Ecclestone nie upiera się przy GP Australii

Bernie Ecclestone przyznał, iż nie zamierza upierać się przy zatrzymaniu wyścigu o Grand Prix Australii w kalendarzu mistrzostw świata F1.

Nie jest tajemnicą, że wśród władz Melbourne istnieją zwolennicy rozstania się z cyrkiem F1. Ostatnio możliwości dalszej współpracy z Formula One Management rozważał na łamach Herald Sun burmistrz miasta. Ecclestone potwierdził, iż obowiązująca do 2015 roku umowa na rozgrywanie GP nie zostanie zerwana, ale jeśli Australijczycy nie chcą u siebie Formuły 1 po tym terminie, nie będzie przekonywał ich na siłę.
– Jeśli burmistrz uważa, że jestem nie do zniesienia, pomogę mu dowodząc tego – powiedział Bernie w wywiadzie dla stacji radiowej 3AW. – Jeśli nie jest zadowolony z imprezy w Australii i chce anulować kontrakt, chętnie z nim porozmawiam. Jeśli życzy sobie zakończenia rozgrywania wyścigu po wygaśnięciu umowy, również chętnie o tym pomówię. Ale wiąże nas kontrakt, a tych się nie zrywa.
Ecclstone zdradził też, że stanowisko Roberta Doyle'a było dla niego pewnym zaskoczeniem. – Zawsze byliśmy zadowoleni, ponieważ zawsze sądziłem, że cieszymy się w Melbourne dużym wsparciem. Jedyna przeszkoda to wątpliwości burmistrza – dodał Anglik.

DI MONTEZEMOLO: Musimy wygrać

Podczas dzisiejszej prezentacji w Maranello prezes Ferrari Luca di Montezemolo powiedział, że po ubiegłorocznej porażce, włoska ekipa musi sięgnąć z F150 po mistrzostwo świata.

– W tym roku musimy zwyciężyć i zdobimy wszystko, co w naszej mocy, aby wygrać – oświadczył Włoch. – Wzmocniliśmy zespół, wprowadziliśmy pewne poprawki i czekamy na wyzwanie ze strony naszych rywali.
– Zbudowaliśmy F150 w bardzo jasnym celu. Ten cel jest tak oczywisty, że nawet nie chcę o tym mówić. Musimy to tylko osiągnąć – dodał dowodzący ekipą Stefano Domenicali. – W poprzednim sezonie przeżywaliśmy trudne, ale i piękne momenty. Chcemy pracować dalej i budować na tych pięknych chwilach. Nasz zespół jest zmotywowany i odnowiony, co mieści się w logice nieustannej poprawy.
Domenicali potwierdził, że przed pierwszym wyścigiem aerodynamicznie samochód mocno się zmieni. – Auto, które zobaczycie w Bahrajnie będzie całkowicie inne od użytego podczas przyszłotygodniowych testów w Walencji – dodał szef Fernando Alonso i Felipe Massy. – W Walencji naszym celem będzie przejechanie jak największej liczby kilometrów, uzyskanie niezawodności i zrozumienie tego, jak zachowują się i pracują opony. W tym roku Pirelli dostarczy nowe ogumienie. To trudne wyzwanie, ale jestem pewien, że Pirelli zrobi wszystko, aby zapewnić konkurencyjny produkt.
– Mogę obiecać, że naprawdę chcemy odnieść sukces – podkreślił Domenicali. – Jesteśmy niezwykle mocno zmotywowani – jeszcze bardziej niż w przeszłości.

Nowy początek Massy

Celem Felipe Massy w nadchodzącym sezonie będzie wyjść z cienia Fernando Alonso i próba ponownej walki o tytuł mistrza świata.

Ubiegłoroczna kampania przebiegała w Ferrari pod dyktando Fernando Alonso, który skutecznie sprowadził Massę do roli pomocnika. Nic dziwnego, że Felipe z niecierpliwością czeka na inaugurację sezonu 2011, który traktuje jako nowy start.

– Nie jestem wcale taki start, czeka mnie jeszcze kilka lat jazdy – żartował 29-latek. – Jestem zmotywowany i podekscytowany. Będę śledził rozwój auta do pierwszego wyścigu i naprawdę chcę już zacząć ten nowy rok.
Musimy wiele się nauczyć i zrozumieć tak szybko jak to możliwe. W życie wchodzą nowe przepisy, co jest dodatkowym powodem do zaangażowania się w projekt. Jestem zadowolony, że zacznę testy. Mam nadzieję, że nowy samochód będzie rozwijany możliwie jak najszybciej.

ALONSO: Sprostamy wyzwaniu

Fernando Alonso nie przyjmuje niczego za pewnik, ale mocno wierzy, że zaprezentowane dziś auto Ferrari pozwoli zespołowi na walkę w ścisłej czołówce.

– Jestem naprawdę zmotywowany i podekscytowany – mówił Hiszpan podczas prezentacji F150. – Rok 2010, pierwszy z Ferrari, był dla mnie niesamowity. Odkryłem cudowny zespół, równie wspaniałe otoczenie, które cechuje wielka pasja. Ten sezon to ważny moment. Nowe wyzwanie jakie stanowią zmiany przepisów. Kierowcy będą musieli przystosować się do nowego stylu jazdy i KERS. To będzie nowy, trudny rok i będziemy się musieli wiele nauczyć.
To, czy Ferrari wyciągnęło wnioski z ubiegłorocznych błędów, które przeszkodziły zespołowi w sięgnięciu po tytuł pokaże przebieg sezonu.
Zdaniem Alonso istotne będzie jak najefektywniejsze wykorzystanie czasu pozostałego do inauguracji tegorocznych mistrzostw. – Nowe auto jest owocem wielomiesięcznej pracy mechaników, inżynierów i innych pracowników Ferrari. Bardzo ważne, abyśmy właściwie przygotowali się do sezonu. Musimy całkowicie poświęcić się temu, co robimy. Sprostamy wyzwaniu – zapewniał.
Pierwsze miesiące sezonu 2010 upłynęły Alonso pod znakiem aklimatyzacji w nowym środowisku. Tym razem dwukrotny mistrz świata nie będzie miał takiego problemu. – Bez wątpienia teraz znam zespół lepiej. Znam nazwiska wszystkich mechaników. W ubiegłym roku było inaczej, a początek sezonu nie był dla mnie łatwy. Jestem bardziej zintegrowany z ekipą. Mam nadzieję, że F150 będzie równie szybki co piękny – dodał Fernando.

Ferrari pokazało F150

W swojej kwaterze głównej w Maranello Ferrari zaprezentowało nowy samochód – model F150, którym Fernando Alonso i Felipe Massa będą próbowali sięgnąć po mistrzostwo świata.

Prezentacji auta ozdobionego na tylnym skrzydle flagą Włoch dokonali Alonso i Massa, których na scenę zaprosił szef włoskiej ekipy, Stefano Domenicali. F150 posiada wysoki nos, przeprojektowane sekcje boczne i poprawione zawieszenie – choć nie zdecydowano się na skopiowanie tylnego zawieszenia w stylu Red Bulla. – Odpowiedź na pytanie o nasze tegoroczne cele jest oczywista. Zamierzamy walczyć o mistrzostwo świata. Dlaczego F150? W tym roku obchodzimy 150 rocznicę zjednoczenia Włoch – zadeklarował podczas dzisiejszej prezentacji Domenicali. – Jesteśmy bardzo zmotywowani. W osobach Fernando i Felipe mamy wspaniałych kierowców. Podczas zorganizowanej w Madonna di Campiglio imprezy Wrooom spędziliśmy wspólnie sporo czasu. Muszę powiedzieć, że obaj rozumieją, iż z wielu powodów jest to dla nich bardzo ważny rok. Zdają sobie również sprawę, że każdy musi dać z siebie wszystko.
Kogo Domenicali uważa za potencjalnie najgroźniejszego rywala Ferrari? – Myślę, że przed startem sezonu, musimy brać pod uwagę wszystkich, a zatem wielkie ekipy, które będą bardzo mocne – Red Bulla, Mercedesa, McLarena, ale także inne ekipy, mogące stanowić zagrożenie. Nie zapominajmy o wspaniałych kierowcach – w stawce jest wielu mistrzów świata. To będą bardzo zacięte mistrzostwa – podkreślił Włoch, dodając na koniec: – Nie czuje się zobligowany do wygrania mistrzostw świata, ale taki jest cel. Mogę powiedzieć, że to jest i pozostanie cel mój oraz całej ekipy.
Po południu na torze we Fiorano, w ramach kręcenia filmów promocyjnych, odbędzie się rozruch F150.