poniedziałek, 31 stycznia 2011

Lotus bez KERS-u

Team Lotus potwierdził, że rozpocznie sezon bez systemu odzyskiwania energii kinetycznej. Jeżeli będzie to jednak konieczne, w dalszej części kampanii KERS może się znaleźć na pokładzie T128.

Jak wyjaśnił główny projektant zespołu Lewis Butler, zastosowanie „dopalacza” wymusiłoby zbyt wiele kompromisów w innych obszarach projektu. – Decyzja o tym, aby nie korzystać z KERS-u ułatwiła projektowanie, ponieważ umieszczanie go na pokładzie samochodu zawsze wywołuje lekki ból głowy – powiedział.
Problem z znacznym stopniu dotyczyłby działu aerodynamicznego. – Bez KERS-u faktycznie jest łatwiej, ponieważ upchnięcie wszystkich potrzebnych do niego elementów ogranicza kształty aerodynamiczne – zaznaczyła Marianne Hinson, szefowa działu aero w ekipie z Hingham.
Szef operacyjny zespołu, Keith Saunt dodał z kolei, że na obecnym etapie rozwoju Lotusa potencjalne zyski wynikające z użycia „dopalacza”, nie były wystarczające, aby zrównoważyć niedostatki projektu. – Gdyby KERS zapewnił nam awans z ósmej na szóstą pozycję, wtedy byśmy go użyli – powiedział. – Jeżeli jednak wziąć pod uwagę ciężar systemu i pewne inżynieryjne wyzwania, myślę, że to dobra decyzja, aby zaczynać bez niego.
Czy w dalszej części sezonu KERS znajdzie się na pokładzie T128? – Kto wie? – odparł Saunt. – Jeżeli musielibyśmy w dzień zaprojektować motorowy katamaran, sądzę, że też moglibyśmy to zrobić. Mamy w ekipie bardzo utalentowanych ludzi!
T128 posiada regulowane tylne skrzydło i dyrektor sportowy zespołu Didier Gass jest przekonany, że Lotus dobrze sobie z tym poradził. – To było nieco mniejsze wyzwanie niż sądziłem – przyznał. – Znalezienie rozwiązania nie było zbyt trudne. Myślę, że mamy całkiem zgrabny i prosty system.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz