czwartek, 16 grudnia 2010

Z własnymi silnikami?

Dany Bahar z Grupy Lotusa zdradził, że w przyszłości jego firma może budować własne silniki Formuły 1.

Niedawno Malezyjczycy zostali tytularnym sponsorem i współudziałowcem stajni z Enstone, ale Bahar przyznał, że w przyszłości Lotus będzie zmierzał do przejęcia kontroli nad zespołem. Podczas wczorajszego spotkania z mediami w londyńskim RAC Club zdradził, że plany jego firmy mogą dotyczyć także budowy własnych jednostek napędowych. – Mamy takie możliwości, więc nie ma powodów, dla których nie mielibyśmy projektować i budować silników dla siebie – powiedział Bahar. – To pierwszy krok, bo chcemy mieć kompletny produkt – samochód sportowy z silnikiem własnej produkcji. Reszta jest logiczną konsekwencją.
Dziennikarze byli ciekawi opinii Bahara na temat sporu o nazwę z Teamem Lotusa, na co prezes Grupy Lotusa odparł, że sprawę będzie musiał wyjaśnić sąd. Dodał również, że przed związaniem się ze stajnią z Enstone, jego firma próbowała dogadać się z Tonym Fernandesem, ale jego żądania były „śmieszne i absurdalne”, więc sprawa spełzła na niczym. – Jeśli masz okazję związać się z jednym z pięciu czołowych zespołów za około jedną trzecią ceny, którą proponuje druga strona, ma to sens – zaznaczył Bahar.
– Gdyby cena była właściwa, a warunki bardziej realistyczne, nie mielibyśmy obaw przed związaniem się z Fernandesem, ale Lotus robi interesy tylko w jeden sposób – angażując się w przedsięwzięcie, a nie tylko umieszczając logo na samochodzie – kontynuował prezes Grupy Lotusa. – Musimy być zaangażowani w zarządzanie zespołem. Musimy wspólnie podejmować decyzje i współfinansować projekt, a nie tylko występować jako sponsor, który płaci rachunki, podczas gdy zarządza ktoś inny. Na coś takiego nigdy nie pójdziemy. Zresztą nie chodziło wyłącznie o cenę. Było wiele elementów, które sprawiły, że nie dogadaliśmy się z Fernandesem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz