piątek, 17 grudnia 2010

Nie było takiej oferty

Tony Fernandes odniósł się do rewelacji prezesa Grupy Lotusa Dany’ego Bahara, który powiedział, że dogadanie się z bossem Team Lotus był niemożliwe ze względu na jego „śmieszne i absurdalne” żądania.

Według Bahara do porozumienia z Fernandesem nie doszło, ponieważ zażądał on trzykrotnie większych pieniędzy od tego, co Grupa Lotusa wyłożyła za udziały w Renault F1 Team. Szef Team Lotus zaprzecza jednak, aby taka propozycja miała w ogóle miejsce. – Nigdy nie złożyłem oferty, o której mówi Bahar – powiedział Fernandes Autosportowi. – Ich zaangażowanie w Renault wynosi jakieś 20 mln funtów rocznie, a to oznaczałoby, że zażądałem 60 milionów, co jest całkowicie zmyślone.
– Byliśmy otwarci na podział udziałów i współpracę – dodał Fernandes. – Chcieliśmy, żeby funkcjonowało to dla dobra marki Lotus. Mogę kategorycznie stwierdzić, że nie byliśmy trzy razy drożsi.
Malezyjczyk uważa, że powody związania się Grupy Lotusa ze stajnią z Enstone były inne, niż sugeruje Bahar. – Dany przejął się tym, że Mike Gascoyne jest specjalistą ze starej szkoły i upłynie wiele czasu, zanim Lotus Racing wejdzie do czołówki – podkreślił. – Myślę, że z pakietem jaki mamy, nie będziemy daleko od Renault pod koniec następnego sezonu. Gdyby wykazał większą cierpliwość i był bardziej otwarty, dając nam więcej czasu, możliwa byłaby wspaniała współpraca.
Otwarci na porozumienieZdaniem Fernandesa, spór pomiędzy Team Lotus i Lotus Renault GP może nadszarpnąć dobre imię legendarnej marki, więc najlepiej byłoby go rozstrzygnąć w zaciszu gabinetów. – Tego jest już za dużo. W ostatnich dniach atakował mnie Dany Bahar, Eric Boullier i Gerard Lopez. Według mnie sprawa wymknęła się spod kontroli, a wiele rzeczy zostało zmyślonych – zaznaczył szef stajni z Hingham. – Nie wiem, jak Boullier mógł powiedzieć, że nabieramy kibiców? Myślę, że to dla nich obraza. Oni wyrobią sobie własne zdanie na ten temat.
Czy uda się znaleźć sensowne wyjście z sytuacji? – To będzie moje ostatnie oświadczenie w tej sprawie. Liczę na odrobinę zdrowego rozsądku – dodał Fernandes. – Chcieliśmy tylko przywrócić Lotusa do wyścigów i zbudować dobre relacje z Grupą Lotusa. Sądzę, że byłoby to najlepsze rozwiązanie dla wszystkich. Nie chcieliśmy, by ta dyskusja toczyła się publicznie, ale pojawiło się tak wiele oskarżeń, że musieliśmy bronić naszego stanowiska. Jeżeli Grupie Lotusa zależy na wartości marki, powinniśmy spróbować znaleźć jakieś rozwiązanie. Jesteśmy na to otwarci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz